A gdy nie kręcą Cię przygody na jedną noc

Czyli parę wskazówek o możliwej drodze terapeutycznej.

„Uzdrowiciel(ka) to nie ktoś, do kogo idziesz po uzdrowienie.
Uzdrowiciel/ka to ktoś, kto wzbudza w Tobie Twoją Zdolność do samo-uzdrowienia.”

Bazową kwestią jest fakt, że nie jestem Ci do niczego potrzebna. Wszystko, czego potrzebujesz, by być zdrowy, piękny, szczęśliwy i żyć pełnią życia JEST — w Tobie. Jest częścią Ciebie. Wystarczy, że to zauważysz, zaakceptujesz i dasz działać energii w zgodzie z jej naturą. Łatwo się jednak o tym mówi, a najczęściej ten jakże prosty z założenia proces rozkłada się na wieloletnią drogę. Co nie znaczy, że jest ona konieczna. Wręcz przeciwnie, przy doskonale czystym umyśle dopuszczającym do siebie prawdę o pełni twórczości, jaką dysponujemy, wszystko zadziać mogłoby się w obszarze sekund. I tego właśnie Ci życzę, niech będzie to ekspresowa i przyjemna droga. Część z nas jednak nosi w sobie głęboko zakorzenione przekonania, że proces zdrowienia to ciężka i mozolna praca. A dopóki tak wyobrażamy sobie tę drogę-taką ona będzie. I o takiej dziś napiszę parę słów. O drodze aktywności i regularnego starania i wzrostu do stanu zdrowia i szczęścia. Bo usunięcie chwasta w postaci przekonania, że uzdrowienie wymaga od nas pracy, wysiłku, wyrzeczeń etc. też często jest stopniową drogą, choć mogłoby być natychmiastowe. Wszystko zależne jest od otwartości i elastyczności Twojego umysłu na zaakceptowanie faktu, że masz wybór. Że w każdej sytuacji masz wybór, w jakiej rzeczywistości chcesz partycypować. Czy Twoje życie będzie o krzywdzie i traumie, czy o szczęściu i beztrosce? I żadna z tych dróg nie jest lepsza. Niesie za sobą jedynie inne doświadczenie. A po to wszak tu jesteśmy, by doświadczać i to wcale nie tej jedynej właściwej drogi.

W koncepcie w którym aktywność i pracowitość jest nam potrzebna do uzdrowienia, bardzo wiele będzie zależeć od twojego zaangażowania w ten proces. Oczywiście możesz raz w tygodniu, raz w miesiącu przychodzić na masaż, ale droga ta będzie wówczas zdecydowanie bardziej rozciągnięta w czasie i efekty mniej spektakularne.

Korzeń

Bazą naszej praktyki jest umiejętność utrzymania czystego umysłu. Pozwolenie sobie początkowo podczas sesji, z biegiem czasu i w życiu codziennym bez oceny czy ze strony umysłu, czy reakcji fizycznej na obserwację doznań pojawiających się w twoim ciele. Ważne jest, byś zdawał sobie sprawę, że w każdej sekundzie na każdym milimetrze Twojego ciała wydarza się jakaś reakcja chemiczna, jakieś doznanie, jakieś doświadczenie i tylko od Ciebie zależy czy nauczysz swój umysł ostrości, która pozwoli Ci je obserwować. A te reakcje są językiem, jakim nasze ciało nieustannie komunikuje się z nami. Nieustannie mówi nam co dzieje się w naszym umyśle. Nieustannie mówi nam, czy to, co dzieje się w naszym umyśle jest korzystne dla naszego ciała (naszego istnienia, wzrostu, rozwoju), czy też nie. I tu znów pamiętaj, nie ma dobrej drogi. To nie jest tak, że wszyscy mamy przeżywać tylko dobrobyt i szczęście. Zawsze masz wybór, w każdej sekundzie możesz zadecydować czy chcesz doświadczyć życia z chorobą, bólem, dyskomfortem, biedą czy w szczęściu. I bardziej o tę świadomość sprawczości nam chodzi. O to byś wiedział, że z jakichś przyczyn to ty podjąłeś (z poziomu tzw. podświadomości) decyzję, że chcesz doświadczyć stanu, w którym aktualnie jesteś. Nikt inny jak Ty może w tej chwili podjąć decyzję, że teraz chcesz doświadczyć czegoś trochę innego, albo skrajnie innego, albo kontynuacji tego doświadczenia, na które wcześniej miałeś zapotrzebowanie.

Tak więc naszą podstawą jest praktyka medytacji. Ja podczas sesji daje Wam wskazówki dla prostej praktyki Vipassany , ale do codziennej praktyki wybierz proszę jakąkolwiek szkołę czy technikę, która na ten moment twojego życia najbardziej do Ciebie przemówi. Może być to w pełni ateistyczny Mindfulness, a może być to droga pełnego oddania Bhakti Yogi. Na początku naprawdę cokolwiek wybierzesz, by praktykować 20 minut dziennie codziennie, posłuży Ci i przyniesie ogromne korzyści.

Pień

Duża część z Was, gdy trafia do mojego gabinetu ma już jakieś zdrowotne komplikacje, bóle, choroby, ciała są obolałe, zesztywniałe, pozbawione ruchliwości i żywotności. Jeśli zastanawiasz się, czy to co teraz piszę dotyczy się Ciebie spójrz na dziecko. Popatrz jak całymi godzinami biega, krzyczy, podskakuje bez żadnego powodu i zmęczenia. Jego ciało jest zdrowe, a przepływ energii niezatamowany. I to jest właśnie zdrowie i szczęście. Ten stan z założenia nie jest przynależny dzieciom i nie oznacza, że masz jako osoba dorosła zachowywać się w taki sposób, ale pełnia fizycznego zdrowia oznacza możliwość wyboru, że w każdym dowolnym momencie możesz właśnie tak jak dziecko godzinami bez opamiętania ganiać w berka.

Ważne jest uświadomić sobie, że każde zesztywnienie, boleść, napięcie w naszym ciele są skutkiem pewnego nadużycia emocjonalno-fizycznego. Rodzaju tresury, traumą, jakim poddaliśmy nasze ciało i emocje. Może być to przetrenowanie, czyli stan, w którym na poziomie fizycznym dopuściliśmy do mikro urazów naszych mięśni co potocznie nazywamy zakwasami, w tym samym czasie nasz umysł, który mówił, że już wystarczy, że już ma dość. Dostał od nas informacje, że nie akceptujemy naszego ciała, że chcemy je zmienić, że nie podoba nam się, że nie szanujemy jego potrzeb i granic i tego typu informacja zaszyła się w ciele. Gdy robimy to regularnie nasza tkanka twardnieje, opatula się skorupą, z której układ nerwowy przestaje sczytywać informacje o permanentnie towarzyszącym nam bólu. Zdrowy i silny układ fizyczny to miękkość, elastyczność i brak tkliwości. A by taki stan utrzymać lub przywrócić potrzebujemy zrównoważonego rozwoju. Dbanie o siłę mięśniową jest ważne, równie ważne, jak dbanie o jej elastyczność i rozluźnienie.

Joga — czyli praktyka służąca nadewszystko świadomości ciała. Wtórna jest jego sprawność, podstawą jest znajomość jego ograniczeń i praca w zgodzie na nie. Ruch możemy przeprowadzić na dwa sposoby albo przez mięśnie za niego odpowiedzialne, albo gdy te przez lata nieużywane są za słabe z kompensacji innymi strukturami. Ruch z kompensacji niestety nie przysporzy nam zdrowia, a raczej kontuzji. Więc często musimy pogodzić się z faktem, że nasze ćwiczenie czy asana wygląda wręcz karykaturalnie mało efektownie i całkowicie odstaje od reszty grupy, ale właśnie tak wykonana jest dla nas zdrowa, wzmacnia zaniedbane partie i przybliża do sprawności i szczęścia. Joga to właśnie rozpoznanie swoich strategii ruchowych i aktywność nad przebudowaniem głęboko zakorzenionych ruchowych wzorców.

Oparcie

Podstawą zarówno pod względem fizjologicznym, jak i energetycznym są nasze plecy. Te powinny być elastyczne i skore do ruchu w segmentach miednicy, klatki piersiowej i szyi, a także do skrętów na boki. Napięcia w obszarze mięśni grzbietu skutecznie odbierają nam możliwość ruchu w tym obszarze, powodując ból i uniemożliwiając prawidłowej częstotliwości przepływ energii przez nasze główne kanały. Najszersze rzeki mające moc zasilić te pomniejsze i utrzymywać całe nasze ciało w pełni zdrowia. Oczywiście możemy wypracowywać to masażem, ale często bardzo dużej ilości napięć, jaką niesiecie na swoich plecach nie da się przepracować podczas pojedynczych sesji. Zwykle potrzebujemy na to całego cyklu zróżnicowanej pracy. Coś, co bardzo pomaga to Twoja codzienna praktyka automasażu. Na rynku dostępne są niedrogie rollery, można w ramach alternatywy używać przedmiotów codziennego użytku (piłeczka tenisowa, wałek do ciasta, napełniona wodą butelka po 2 litrowej coli – użytej oczywiście do od kamienienia zlewu). Rollery takie będą jednak naszymi stałymi przyjaciółmi więc warto zastanowić się nad zakupem takiego, z którym kontakt będzie przynosił nam frajdę. Więc znów 10 minut dziennie, ale codziennie ! Efekty naprawdę będą zdumiewające, a praca ze mną dużo bardziej efektowna.

Konary

Twoja codzienna dieta i oczyszczenie, czyli usunięcie toksyn z organizmu. W tym temacie znów nie ma jednej uniwersalnej i właściwej drogi, tysiące metod każda skuteczna. Osobiście polecałabym korzystać z komplementarnych systemów takich jak Ayurveda, Tradycyjna Medycyna Chińska, Techniki Szamańskie albo trzymać się zaleceń wykształconych w zachodnim systemie dietetyków. Choć w naszej kulturze na tym etapie często i dużo się zmienia, wciąż wprowadzane są nowe badania, które podważają jakieś wcześniejsze. Współczesna zachodnia medycyna nie wypracowała jeszcze spójnej, sprawdzonej ścieżki. Pamiętajcie, by obserwować swoje ciało ono naprawdę powie Wam czy droga, którą chcecie obrać jest dla Was dobra.

Usunięcie toksyn w przypadku Ajurwedy zaleca się nawet dwa razy do roku poprzez tygodniowe oczyszczanie wszystkich dosh zwane panchakarmą. (Oczywiście w zależności od stanu zdrowia lekarz Ajurwedy może zalecić zgoła inny przebieg oczyszczania) Tu trzymając się odpowiedniej diety dla danej doshy krok po kroku oczyszczamy, kaphe pitte i vatę przez wymioty wypróżnienia i olejowe lewatywy. W innych systemach używa się do tego celu jadu żaby Kambo, Ayahuasci, Szałasu Potów, Próżniowych Baniek, Ziół, Postu. Dobrze jest jednak pamiętać, że po latach zaniedbania sama codzienna zdrowa dieta bez komplementarnego oczyszczenia organizmu może działać zbyt wolno byście zauważyli zdecydowaną i szybką poprawę w stanie waszych emocji i zdrowia.

Niezmiernie ważne jest, by codziennie dbać o dobrostan naszego ciała, wszak jest ono naszą świątynią, naszym domem na to wcielenie. Zmniejszenie ilości spożywanego mięsa, produktów wysoko-węglowodanowych i mocno przetworzonych pozwoli Wam na nowo nie zaśmiecić waszego domostwa. Gdy nabierzecie entuzjazmu do dalszych zmian korzystanie z początkowo dość skomplikowanych i mało-naturalnych systemów Ayurwedy czy Medycyny Chińskiej stanie się Waszą naturą. Z czasem, gdy uczymy się nasłuchiwać potrzeb naszego Ciała obserwujemy jak niesamowicie intuicyjne one są i jak proste w obsłudze. Na wszystko przyjdzie czas, jeśli na ten moment rozkładasz ręce patrząc na te wieloetapowe tabele żywieniowe daj sobie czas, w którym zadbasz o podstawę. Mniej mięsa, mniej konserwantów, mniej węglowodanów i dużo dużo więcej warzyw.

Gałęzie

Afirmacja, wizualizacja, pozytywne myślenie, Huna, prawo przyciągania czy dezaktywacja wewnętrznego krytyka, zeszyt wdzięczności, radykalne wybaczanie, rozmowy z wodą czy Bogiem. I znów jest tysiące skutecznych metod dobrze, żebyście znaleźli taką, która na ten moment waszego życia i poziom świadomości będzie z Wami współpracować, czyli będzie skuteczna. Będziecie widzieli pozytywne rezultaty w waszym życiu. Każda działa, ale nie każda dla każdego i nie w każdym momencie jego życia. Warto jest więc zaufać swojej intuicji. Wybrać i praktykować to, co przynosi nam efekty.

Nadewszystko Kochać się, traktować z szacunkiem, łagodnością, ciepłem, zrozumieniem i miłością. Traktować się i myśleć o sobie jak o najdroższym dla nas człowieku, jak o największym skarbie, jak o najbardziej kruchej i delikatnej istocie, która potrzebuje naszej troski, opieki i wsparcia.

Pozwólcie sobie myśleć o Waszym życiu jako o cudzie, o sobie jako o Bogu/ Bogini – istocie doskonałej we wszystkich jej przejawach nawet tych, których społecznie nie akceptujemy, które wypieramy, których nie chcemy w sobie widzieć. Gniew, lęk, złość, nienawiść, niechęć są naszą bardzo piękną częścią. Dajmy im przestrzeń, zaakceptujmy ich istnienie. Wówczas zaczną działać w swojej pełni, na naszą korzyść, a nie przeciwko nam. Są to bowiem odsłony naszego wewnętrznego ognia, powietrza, naszego ruchu, naszej sprawczości. To dzięki nim działamy, wychodzimy z bierności i tworzymy wciąż nowe nieznane przestrzenie, sięgamy po marzenia. Chodzi tylko o utrzymanie równowagi, by nie przeważyły, by wciąż tłumione nie nabierały mocy i wydostawały się nieopanowanie w chwilach naszej słabości.

Pielęgnujcie miłość i wdzięczność, pozwólcie im wzrastać, pozwólcie im się rozwijać. Pozwólcie, by całych Was przepełniły i pamiętajcie Aloha, czyli kluczową zasadę huny mówiącą „Miłość jest po to, aby być szczęśliwym”. Każde działanie wynikające z miłości przyniesie wam natychmiastową niezachwianą pewność w sercu, że czynicie dobro. Każde działanie wykonane w miłości przyniesie wam dobro do waszego życia, przyniesie uśmiech osoby, względem której wykonaliście tę akcję, przyniesie więcej miłości i szczęścia. Jeśli tak się nie dzieje sprawdźcie, czy pod przykryciem hasła miłości nie działaliście przykładowo z lęku. Nasłuchiwanie prawdziwej motywacji swoich emocji i działań to proces wymagający od nas pełnej uczciwości, 100% pewności, że chcemy stanąć z sobą w prawdzie, nawet jeśli ta nie jest różowa i czasem myślimy, że wolelibyśmy jej nie znać, by wciąż móc się „wybielać”. W procesie tym bardzo pomaga zbudowanie mocnego przeświadczenia, że nieważne, jaki jestem mam prawo tu być, czuć to, co czuję i robić to, co robię doświadczać dokładnie tych stanów, na jakie się zdecydowałem.

Liście

Intencja – dobrze jest przed sesją wysłuchać jakości, jaką potrzebujecie aktualnie w swoim życiu. Przestrzeni, którą chcielibyście wzmocnić czy rozwinąć. Nie chodzi o to, by logiczny umysł podczas sesji cały czas zastanawiał się nad rozwiązaniem, lecz by zbudować przestrzeń i nasłuchiwać tak, by ciało mogło opowiedzieć Ci, czemu tej konkretnej jakości w twoim życiu jest tak mało. Odpowiedzi przychodzą same, gdy tylko poprosisz, by się objawiły i pozostaniesz cichy, nasłuchujący, robiący przestrzeń na prawdę i pozwalający sobie pozostać w stanie niewiedzy. „Wiem, że nic nie wiem” to punkt, od którego ta przygoda może się zacząć, jeśli usilnie staramy się wykoncypować odpowiedź, jeśli usilnie trzymamy się strategii, że musimy wiedzieć i wiemy. Nie ma miejsca, by prawdziwa wiedza i świadomość przyszła. Dokładnie tak jak z relacjami międzyludzkimi. Jeśli mamy wyrobioną z góry opinię na czyjś temat choćby ta osoba dwoiła się i troiła to jej nie zmieni, bo przecież my „doskonale wiemy, jaka jest prawda”.

Kwiaty

Czyli sam przebieg sesji, cyklu spotkań, ustalonej terapii. Bardzo życzyłabym sobie, by każdy z Was wyszedł po pierwszej sesji w pełni szczęścia, zdrowia i oświecenia, ale ten tekst jest dla osób, dla których ta droga na ten moment nie jest dostępna. Opiszę więc możliwe ścieżki regularnej praktyki. Wszystko zależne jest od stanu, w jakim przychodzisz, od twojej naturalnej konstytucji, od poprzednich doświadczeń. W pracy z ciałem nie ma jednej uniwersalnej drogi, wszystko spasowane być musi z Tobą jako indywidualnością w swoim zbiorze doświadczeń. Ważne jest byś jak najbardziej szczegółowo przedstawił mi stan swojego zdrowia fizycznego, jak i emocjonalnego w tym celu przydatne mogą być nam testy na Prakṛti [Prakṛiti, Prakṛuti, Prakryti] i Vikriti.   Droga zależna jest też od Twojej intencji, wszak nie musi chodzić o rozwój i oświecenie, a jedynie o ból pleców czy uspokojenie układu nerwowego. Nawet jeśli twoją intencją jest rozwój inaczej postępować będziemy, gdy z natury swojej jesteś osobą mocno uziemioną, inaczej czy często doświadczasz mistycznych wręcz stanów, ale trudno idzie Ci ze sprawami codziennymi. Opiszę parę przykładowych ścieżek, acz każdego czeka inna, zupełnie indywidualna. Na ten moment ważne jest byś dopuścił, że jest to droga, a nie jednorazowa „szybka akcja uzdrawiania”. Zawsze chodzi o równowagę. Łapanie balansu jest bowiem gwarantem zdrowia, szczęścia i przyjemności w tej podróży.

Przy osobach o mocnej dysharmonii vaty, czyli niepewności, lękliwości, bezsenności, rozdrażnieniu etc. zacząć warto od regularnej Abhyangi zarówno tej wykonywanej przeze mnie, jak i codziennym samodzielnym nakładaniu odpowiednio dobranego oleju z rana lub wieczoru zwłaszcza w obszarze stóp. Dobre uziemieni i wybudowanie granic ciała da nam podstawę do dalszej praktyki.

Osoby z dolegliwościami bólowymi pleców w przypadku delikatnej struktury i miejscowych napięć również zacząć mogą od Abhyangi, Lomi Lomi Nui lub Tantrycznego Korzenia Rozkoszy, by przygotować ciało do głębszej terapeutycznej pracy z masażami uwalniającymi od głęboko zakorzenionych traum w obszarze pleców.

Te, które może nawet nie czują bólu, acz ich struktura jest mocna i mięśnie pleców bardziej przypominają kamień czy asfaltową drogę niż pełną życia i ruchu rzekę potrzebują trochę silniejszych doświadczeń. Tu naprawdę nie obędzie się bez indywidualnej pracy z rollerami i automasażem. Dobrze byłoby rozpocząć od praktyki z suchym masażem Tajski, Bańką Chińską, by przejść do masaży uwalniających.

Plecy nie są samodzielnym i autonomicznym bytem. Napięcia w ich obszarze niejednokrotnie powodują dysharmonię w innych częściach ciała i na odwrót poważniejsze kontuzje czy przykurcze spowodują blokady w obszarze pleców.

W przypadku osób ogólnie sprawnych, zdrowych, ruchliwych i czujących przepływ energii. W początkowych sesjach ciało oswajamy, pozwalamy by zaufało, by stało się bardziej podatne i otwarte na bodźce w zależności od upodobań może być to Lomi Lomi Nui, może być masaż Tajski, może być Korzeń Rozkoszy czy praca z piórem. Jeśli ciało ma więcej napięć dobrze jest temu etapowi poświęcić więcej czasu i krok po kroku zwiększać gradację bodźców. Gdy Ciało jest delikatne, pozbawione większości napięć, a plecy miękkie możemy rozpocząć sesje uzdrawiające. Po kolei pracujemy z uwolnieniem pleców, później miednicy, następnie obszaru intymnego, po czym analnego. Są to cztery osobne sesje, podczas których bardzo ważna jest Twoja obecność w Ciele, Twój głęboki, spokojny i głośny oddech, Twoje przyzwolenie na pierwotne reakcje takie jak płacz, krzyk, gniew, lęk. To intensywna praktyka, ale to jak głęboko pozwolisz jej dosięgnąć, zależne jest od Ciebie. Czasem dobrze jest przejść cykl uwolnień bądź któreś z nich parokrotnie. Podczas szkoleń masaży Tantrycznych sugestia była taka, że masaży dedykowanych orgazmom głębinowym możemy doświadczyć pod warunkiem, że każde z uzdrowień przeszliśmy min. 5 razy. Nie jest to w mojej praktyce warunek konieczny, ale chcę byście pamiętali, że pełnia tego głębokiego doświadczenia przyjemności przychodzi, gdy ciało jest zdrowe, ruchliwe, pozbawione traum, czyli miejsc zastoju energetycznego. Po uzdrowieniu przychodzi czas na przyjemność i tu znów w zależności od indywidualnych predyspozycji albo pracujemy więcej z ruchliwością ciała, albo z uwrażliwieniem go na najsubtelniejsze bodźce. Gdy najbardziej subtelny dotyk zaczyna sprawiać nam orgazmiczną przyjemność zaczynamy pracować z ciałem eterycznym i przenosić to doświadczenie w obszar ducha, w obszar doświadczenia przyjemności poprzez czucie czystego przepływu energii, bez fizycznego dotyku. To czas całościowych wieloorgazmów energetycznych i praktyki z czakramami i ciałami subtelnymi.

Owoce

Życie, czyli obszar, w którym w każdej chwili dzięki nieustannej obserwacji doznań w naszym ciele i prawdy o rzeczywistości możemy się rozwijać. Możemy dzielić się pięknem, miłością i dobrem, jakiego doświadczamy z innymi istotami i wciąż, wciąż wzrastać. Czy kłopoty przestają przychodzić ? Niektórzy mówią, że nie. Acz magia, jaka z pewnością się zadziewa to nasz wewnętrzny spokój wewnątrz szalejącego tornada i niezachwiana pewność, że wszystko, co do nas przychodzi jest lekcją. Dzięki której jeszcze lepiej rozpoznamy, kim tak naprawdę jesteśmy. Dzięki której rozwiniemy się i dostaniemy nowe narzędzia, dzięki którym nasza dalsza przygoda będzie jeszcze bardziej pasjonująca i przyjemna. Z pewnością przychodzi stan, w którym niegdyś najstraszniejszy problem nie do pokonania staje się bardzo interesującą przygodą, której jesteśmy ciekawi. No cóż, czasem bez ubłocenia się po prostu nie ma zabawy.