O determinacji, sile woli i limitowanej przyjemności.

Jak praktykujemy ?

Możemy być na dwóch pozornie opozycyjnych pozycjach wahadła, szukając granicy bólu, pierwotnej przyczyny sztywności naszego ciała i ograniczeń naszego umysłu lub być przy granicy przyjemności dając naszemu ciału i umysłowi nowe doświadczenie nieprzystające do systemu, jakim poruszamy się przez życie.

Czy któryś z tych kierunków jest skuteczniejszy ?

Nie. Osoba otwarta na przemianę responsywna będzie po obu stronach. Ogromną częścią waszej praktyki jest jednak najczęściej konieczność oszukania waszego systemu. Bo, i to ważne by się do tego przyznać, cześć ciebie wcale nie chce niczego zmieniać, więc albo ją znajdziesz i się z nią rozmówisz o powodach, dla których tak bardzo lęka się zmiany, albo trzeba ją będzie oszukiwać, że to niby wcale nie zmiana i robić to trzeba będzie tak długo, aż spoczniesz w niewiedzy, aż odprężysz się w nieznanym. Dlatego czasem dobór punktu, z którego rozpoczynamy może okazać się istotny, bo łatwiej będzie Ci zrobić pierwsze kroki, na ścieżce której zasady rozumiesz. Ważne jest jednak byś dopuścił, że naprawdę głęboko dojdziesz tam, gdzie na chwilę obecną mówisz sobie absolutnie tego nie chce, to nie dla mnie, nie czuje, nie rozumiem, a ciało nie reaguje lub reaguje, ale w sposób mechaniczny, wynikający z nadmiernego napięcia. Nie ma jedna co się nadmiernie popychać, bo tak naprawdę nie ma nic do zrobienia. Wszak wielka droga i spoczęcie w bezruchu są dwiema stronami tego samego wahadła.

Czy któryś z tych kierunków jest łatwiejszy ?

Nie. Choć tzw. chłopska logika podpowiadałaby, że tak. Bo przecież każdy, by wolał przez przyjemność, prawda jest jednak taka, że duża część z nas nawet nie wie czym jest przyjemność. Nie pozwalamy sobie na nią w życiu, bronimy się na wszystkie możliwe sposoby, by tylko jej nie poczuć. Cześć z Was teraz mówi, że ich to nie dotyczy, albo ma bardzo cierpiętniczy obraz przed oczyma, człowieka tyranego przez życie. Tymczasem jak to zwykle bywa diabeł tkwi w szczegółach. Drugą kwestią jest, że daję Ci gwarancje, że dokładnie to miejsce, w którym się tak ochoczo zapierasz, że może i wszyscy, ale nie ty jest dokładnie tym miejscem, w którym dobrze byłoby zacząć kopać tę studnię.

Po czym roszczę sobie prawo do mówienia Ci czy przezywasz przyjemność, czy się przed nią bronisz ?

Po reakcji twojego ciała ono nie kłamie, w przeciwieństwie do Ciebie. Docelowo chodzi o to byś to Ty nauczył się jego języka i nie potrzebował tłumacza, którym jestem. Do czasu, gdy nie dasz jednak swojego czasu, uwagi i chęci, by się nauczyć tego obcego języka, tłumacz się przydaje, ale nie jest konieczny. Wszystko bowiem czego potrzebujesz, by się go nauczyć to Twoja uwaga, chęć i czas praktyki tej uważności. Bo ciało mówi do nas w każdej sekundzie z każdego milimetra, wystarczy zacząć słyszeć. Podstawą jest świadomość, że my naprawdę nie chcemy czuć ani bólu, ani przyjemności i znów, bo są to dwie tylko pozornie opozycyjne strony tego samego wahadła. Nie da się być otwartym na czucie przyjemności bez czucia bólu. Smutna wiadomość prawda ? Rodzi się teraz pytanie, czy w sumie potrzebujemy tej przyjemności, bo może bardziej potrzebujemy nie czuć bólu ? Słusznie, bo dopóki uparcie zamierzamy jedno odczucie nazywać bólem, a inne przyjemnością nie ma żadnego sensu ich czuć, przejażdżka na roller coasters jest fajna ale, żeby tak spędzić w tym wagoniku całe życie. Oczywiście co kto lubi. Tematem jest tylko to byś był świadom, że w każdej chwili możesz wsiąść lub wysiąść. Z czasem przychodzi też bardzo dogłębne zrozumienie, że przyjemność i ból są do siebie bardzo podobne, są w tym samym momencie czymś kompletnie różnym i zarazem tym samym , a nam wcale nie chodzi o nie, tylko o samą możliwość czucia.W kwestiach czucia wszyscy jesteśmy całkowicie ślepi, bo to bardzo wymagająca umiejętność ( widzenie z resztą też), gdy coś robisz, działasz, chcesz, planujesz już nie czujesz, gdy myśli biegają już nie czujesz, gdy wiesz co poczujesz już nie czujesz, gdy nie chcesz czuć nie czujesz. Koniecznym byś zaczął świadomą wędrówkę swoją ścieżką jest właśnie czucie, ogromna chęć odczuwania wszystkiego, co jest naszym życiem. Ale kroczek po kroczku, jeśli nie jesteś gotów na skok ze spadochronem, bo oba sposoby są skuteczne.

Dobrze jest uświadomić sobie, że gdy nie chcemy czuć nasze ciało reaguje biernie, całkowitym bezruchem lub czynnie ruchem przesłaniającym czucie, wyrosłym na napięciu. Nasza kultura wypracowała nam strategię, by bunt ten bierny był po stronie kobiet, a czynny uprawiali mężczyźni. U jednostek mocno osadzonych w wybudowanych przez społeczeństwo ramach jest to mocno widoczne. Kobiety, które zagryzą zęby i zniosą każde upokorzenie i gwałt i mężczyźni, którzy wypierać będą akcją dostęp do bycia słabym, skrzywdzonym, czującym. Widzimy to w życiu, w łóżku, jak i podczas praktyk tantrycznych. Kobiety, których ciało zamiera, szczęka się usztywnia, głowa odwraca na bok. Kobiety dające nam swoje ciała, ale nie czujące, niechcące przeżywać i doświadczać całą sobą tego, co właśnie się dzieje. Czy to znaczy, że taka kobieta nie doświadczy orgazmu? Może doświadczyć, możemy ją do tego zmusić, możemy rżnąć ją tak długo i mocno, by wreszcie poczuła. Po paru takich występach jednak najczęściej albo przestanie czuć całkowicie, albo zacznie czuć ból uniemożliwiający penetrację. Mężczyźni zajmują opozycyjny kierunek tego wahadła tak samo nie są w stanie znieść delikatności i subtelności doznań, uważności i przyjemności partnerki z faktu, że doświadczają przyjemności. Najczęściej uciekają tylko w inną stronę, w kopulacyjne ruchy wynikające z nadmiernego napięcia pośladków, ud a czasem i łydek, stóp i brzucha i szybką ejakulację uniemożliwiającą odczucie jakiejkolwiek jeszcze przyjemności.

Czemu nie chcemy czuć przyjemności ?

Bo gdy pozwalamy sobie na jej czucie, uświadamiamy sobie jak bardzo nieprzyjemne jest nasze codzienne życie, jak bardzo pozbawione tej właśnie przyjemności i radości. Bo gdy sobie na nią wreszcie pozwalamy budzi się w nas poczucie zmarnowanego życia, bo budzi się w nas żal, że rodzice nam jej nie dali, że nie nauczyli w niej żyć, że sami jej nie czuli. To jest moment, w którym znaleźć się nie chcemy, bo on determinuje zmianę, zmienić się musi wszystko, mimo że wszystko zostanie dokładnie takie samo. Bo jedyne co się zmieni to fakt, że pozwolimy sobie wreszcie doświadczać życia, po jakie tu przyszliśmy. Pozwolimy sobie wreszcie czuć to wszystko, co chcieliśmy poczuć i być w miejscach, których chcieliśmy doświadczyć.

A gwarantuje Ci, że nie jest to tylko niebiańska muzyka harf słodko pierdzących landrynkowym aniołków na chmurkach, bo my czasem po prostu chcemy sponiewierać się i w czeluści piekieł.

A czego najbardziej nie chcemy czuć podczas seksu ?

Tego, że naszego partnera z nami nie ma. Tego, że już zaszył się w swojej ucieczce. Tego, że nie chce nas czuć, tego że nie chce z nami być. Tego, że jesteśmy tu całkowicie sami. Jednocześnie w tym samym momencie będąc nierozerwalną częścią wszelkiej całości, która nawet nie umie wyróżnić cię jako osobniczego bytu.

Nasza droga jest więc o czuciu coraz więcej i więcej. O uczeniu naszego ciała jak być coraz bardziej wrażliwe, o nakłanianiu go do korzystania ze wszystkich zakończeń nerwowych, jakie tylko bozia dała. By wreszcie czuło, naprawdę czuło, czyli nie tylko rejestrowało obecność dotyku na skórze, ale by umiało się tym dotykiem delektować i by w pewnym momencie umiało się też delektować brakiem dotyku i czuciem energii, również w tej niefizycznej postaci.

Ta podróż nie jest ciężką pracą, ale nie jest też all inclusive z biura podróży. Po prostu musisz iść sam, swoją własną ścieżką. Krok za krokiem na własnych nogach, dokonując wyborów, przyjmując konsekwencje.

Jeśli liczysz na to, że jestem magiczną wróżką, która ma magiczne sposoby jak z samotnej tułaczki przez całe życie jednak zrobić all inclusive w 2 tygodnie, bo tylko tyle masz urlopu, poważnie się zawiedziesz. Bo jedyne co mogę Ci dać to światełko mówiące, że ta samotna wędrówka może być najwspanialszą przygodą, w której będziesz chciał się zatracić bez reszty.

Nasz cel ?

Doświadczać na co dzień orgazmów całego ciała, bez stymulacji fizycznej lub zażywania środków ułatwiających wejście w ten stan. Czyli inaczej mówiąc bycie w przyjemności i z przyjemnością, w każdej sekundzie Twojego życia.

Oddając prowadzenie głosom Orfeusza, w rozpoznaniu czeluści własnych zaświatów

Retreat czy inaczej wycofanie, czyli pięciodniowe intensywne zejście, by powrócić nowo narodzonym.

Praktykujemy wspólnie, przyjeżdżasz wieczór wcześniej, by zamknąć drzwi świata twojej codzienności, każdy dzień zaczynamy i kończymy modlitwą, czyli podziękowaniem za opiekę i prowadzenie, prośbą o wsparcie i dzieleniem się miłością w sobie samym i ze światem. Potem medytacja dynamiczna, by poruszyć energię, usunąć blokady, prysznic śniadanie i rozpoczynamy sesje. Potem może przerwa na obiad, chyba że się zagapimy w praktyce. Wieczorem godzinna medytacja i modlitwa. Dom zaszyty jest w lesie, dobrze jest to wykorzystać, spacerować i oddychać głęboko, jemy dwa skromne posiłki dostosowane do naszych konstytucji i pory roku, naszą intencją jest oczyścić ciało, więc jeśli masz takie życzenie dobrze będzie też przejść przez płukanie zatok, wymioty, przeczyszczenie i lewatywę. Telefon wyłączamy, książek nie czytamy niech to będzie naprawdę intensywna praktyka, czysta obserwacja. Po tych pięciu dniach wszystko może jeszcze pracować, jeszcze się ustawiać, daj sobie czas, odpoczywaj i bądź obecny.

Proponuję dwie drogi, przez przyjemność lub przez traumę. Żadna z nich nie jest lepsza, jesteśmy różni, startujemy z różnych punktów i dlatego odmienne strategie potrafią przynieść nam większe lub mniejsze korzyści. W jej wyborze ważne jest stanięcie przed sobą w prawdzie i rozpoznanie jak daleko gotowy jestem pójść, jak daleko się przekroczyć, czy jestem gotów całkowicie umrzeć, stracić tożsamość ze wszystkim, z czym dotąd następowało utożsamienie. Osoby, które z natury swojej raczej są leniwe i skore do pobłażania sobie naturalniej wybiorą drogę przyjemności i to dobry wybór, jeśli chcemy podróżować w granicy naszej strefy komfortu, jeśli jednak naprawdę chcemy się przekroczyć, dobrze jest pomyśleć o drodze uzdrowienia traum i intensywnych doznaniach. Osoby zaś, którym bliższa jest nieustanna walka będą skłonne do głębokiego wchodzenia w traumę i to doskonały wybór, jeśli chcemy podróżować w obrębie naszego kontynentu, jeżeli jednak gotowi jesteśmy na spotkanie całkowicie nowego świata dobrze jest przemyśleć dostarczenie sobie niewiarygodnych ilości uzdrawiającej przyjemności i łagodności. Pamiętaj, że zawsze wiesz czego potrzebujesz, żadna z tych opcji nie jest lepsza, właściwsza. Zamknij oczy, ścisz umysł posłuchaj serca i bądź w tym, co się wydarza, bez oczekiwań czy preferencji.

Podczas każdej sesji korzystam z całego zaplecza mojej wiedzy i niewiedzy, intuicji i szaleństwa, więc niczego nie mogę zapowiedzieć czy przewidzieć, działamy w zgodzie z tym, kim jesteś, czego potrzebujesz i jak głęboko chcesz zanurkować.

Możesz przyjmować sesje w ubraniu lub nagości. Możemy praktykować z obszarami intymnymi (yoni/lingamem, rozetą [anusem]) lub nawet nie dotykać fizycznego ciała. Możemy przeżywać orgazmy każdej komórki lub/i krzyczeć, płakać i dostawać furii. Wszystko jest dostępne.
Jedną z opcji jest przyjazd do mnie.

Sitno 38

83-330 Dzierżążno

Polska

Inną, że to ja przyjadę do Ciebie.
Cena pięciu dni wspólnej praktyki to 5000 zł 

Tantra

Pojedyncza sesja

Masaż

Jak praktykujemy ?

No Limits

Jeśli pozwoliłeś sobie otworzyć się na intencje, na głos twojego serca szepcący jaka cześć Ciebie pragnie rozkoszować się promieniami słońca, jaka cześć Ciebie pragnie zostać zauważona, rozpoznana, zaakceptowana, utulona i szukasz przewodnika po tych jeszcze niespenetrowanych terenach, jestem dla Ciebie.

Pamiętaj jednak, że nikt za Ciebie tej drogi nie przejdzie. Mogę Ci towarzyszyć, mogę wskazywać kierunek, ale to ty musisz postawić każdy kolejny krok, więc pójdziemy tak daleko jak jesteś gotów, tak daleko jak masz odwagę, tak daleko jak tego zechcesz i ani pół kroku dalej.

Zarezerwuj proszę cały dzień, nie powiem Ci ile to potrwa, ani co będziemy robić. Czasem starcza 15 minut, czasem całe życie to za mało. Po prostu płyniemy tam, gdzie prowadzi nas rzeka i patrzymy co kryje się w jej zakolach. Wszystko jednak zawsze odbywa się w zgodzie z twoimi granicami i gotowością.

Pamiętaj też, że po dużych przemianach, ciało potrzebuje czasu na transformacje. Możliwe, że przez następnych parę dni po sesji będziesz potrzebować więcej snu, odpoczynku, natury, że ciało będzie pobolewało, a emocje będą przychodzić w sposób nieoczekiwany. To całkowicie naturalne, choć wcale nie konieczne dla procesu samo-rozpoznania. Jeśli się pojawi po prostu daj wszystkiemu przestrzeń i pozostań świadomy, zawsze możesz liczyć też na moje wsparcie. Sesja nigdy nie kończy się wraz z zejściem z maty, więc i ja jestem dla Ciebie dostępna przez czas trwania procesu rozpoznania czy transformacji.

Możemy praktykować poprzez techniki Tantryczne, Tajskie, Lomi Lomi Nui, Abhyangę, utulenia, czasem używamy chińskich baniek. Wszystko uzależnione jest od tego kim jesteś, czego potrzebujesz i na co jesteś gotów.

Cena uzależniona jest od czasu trwania sesji 1h 300zł / 1,5h 400zł / 2h 500zł / 2,5h 600zł 3h 700zł itd.

Jeśli czujesz silne wołanie do tego typu spotkania, ale na swojej drodze nie masz jeszcze rozpoznanej swojej relacji z obfitością, odważ się prosić. Kto wie, może możemy dostarczyć Ci nowego doświadczenia dla ugruntowywania korzystniejszej dla twojego wzrostu strategii myślowej o tym, jak wiele życie chce Ci zaoferować, jeśli odważysz się chcieć, marzyć, pytać i prosić.

Masaż

Retreat

Jak praktykujemy ?

Akceptując Granice

Sesje z odgórnie ustalonym czasem polecam osobom, które są zainteresowane raczej tematem relaksu, odprężenia czy działaniami wokół dolegliwości bólowych, a niżeli schodzeniem głęboko w czeluści własnej jaźni uświadamiając sobie czemu nasze życie wygląda tak, a nie inaczej. Oczywiście tzw. przypadkiem może nam się przytrafić bardzo silna i głęboka praktyka, ale patrzenie na zegarek raczej nie wspomaga procesów samo-uświadamiania.

Dobór czasu i technik może być stricte uwarunkowany twoim gustem lub możemy ustalić je wspólnie opierając się również na mojej wiedzy, intuicji czy doświadczeniu.

Możemy praktykować poprzez techniki Tantryczne, Tajskie, Lomi Lomi Nui, Abhyangę, utulenie, Masaż Klasyczny, Relaksacyjny, Leczniczy, Drenaż Limfatyczny czy Masaże przy użyciu chińskich baniek, kamieni czy stempli.

Cena uzależniona jest od czasu trwania sesji 

1h 300zł / 1,5h 400zł / 2h 500zł / 2,5h 600zł 3h 700zł itd.

Pojedyncza sesja

Retreat

Jak praktykujemy ?

Nauczycielom

Love Body Life

Długo zbierałam się, by napisać o tym, jak trafił na mnie masaż. Jak to się stało, że droga z nim ułożyła się w taki, a nie inny sposób i jacy nauczyciele wyznaczyli jej kierunek. Długo, bo nie jest to historia prosta i oczywista. Ma swoje zakola i zakamarki, zaczynała się wiele razy, a Ci najpiękniejsi nauczyciele pozwalający zrozumieć, czym to wszystko jest często nie wykonali nigdy ani jednego treatmentu. Przyszedł dzień, w którym zaakceptowałam, że ta historia właśnie taka jest, jest o tym, że czasem jedno zdanie pozwala twojej duszy wzrosnąć wyżej niż lata nauki.
Pierwszy, choć na długie lata zapomniany, początek ma w Gdańskim tramwaju na wysokości szkoły baletowej, w której to jako bardzo mała dziewczynka uczyłam się tańczyć. Pamiętam ten strach i niepewność, który był obecny w moim ciele, gdy przez dobrych parę przystanków zbierałam się, by powiedzieć mojej mamie tą jakże ważką wieść. Obwieścić moją pewność, że masaż będzie tym, czym zajmować się chcę w życiu. Mam wtedy 14 lat jest to czas w którym powoli należało kierować swoją uwagę na tematy tzw. przyszłości, wyboru szkoły i drogi zawodowej. Moja wiadomość niestety nie wywołuje entuzjazmu, a z ust mojej matki wydobywają się wówczas słowa „dotykanie obcych ludzi jest obrzydliwe”. Dopiero wiele lat później, można by rzec przypadkiem dowiaduję się jak duża trauma kryje się za takim spojrzeniem na świat. Na ówczesny moment obiecuję sama przed sobą, że perspektywa mojej mamy nie jest ważna i” i tak dopnę swego”. Następne lata toczą się jednak w sposób pozwalający mi później zrozumieć, że fakt, że niektóre rodziny wybierają drogę swoim dzieciom nie ma najmniejszego związku z logiką, próba zabezpieczenia i chęcią zapewnienia dobrobytu, kryją się za tym zupełnie inne pobudki. Powiedzieć, by można, że jestem z takiej rodziny lekarzy czy prawników, którzy nie wyobrażali sobie dla mnie innej drogi niż bycie owym lekarzem, czy prawnikiem. Z tym jednym absurdem, że tutaj chodziło o bycie artystom. Tak więc rozwój mój dalej dyktowany był rozbudzaniem wrażliwości z zakresu sztuk wizualnych. Krnąbrna byłam w tym i niepokorna, bo mimo że w ówczesnym czasie nie pamiętałam złożonej przed sobą obietnicy nieustannie ciągnęło mnie do eksploracji ciała, sztuk performatywnych, tańca i seksualności. Gustowałam więc i uprawiałam sztuki te najbardziej brutalne, nieprzyzwoite, sztuką nienazywane i wyklęte. I tu pokłon składam moim pierwszym nauczycielom Hubertowi Bilewiczowi i Małgorzacie Jarockiej, którzy budowali moją wiedzę i świadomość istnienia i przyzwolenia na ciało w kulturach wielu i epokach różnych, jak również przyzwalali i zachęcali do eksploracji tematu w przestrzeni własnych poszukiwań.

Gdy wyjechałam na studia pierwszy raz pojawiła się w moim życiu Tantra i sex coachowie. Warszawa okazała się cudownym miejscem eksploracji tych przestrzeni w tzw. po godzinach, choć wciąż z pewnym wyrzutem sumienia mówiącym, że historykowi sztuki takie tematy potrzebne nie są i winnam w tym czasie studiować festony i kwiatony, a nie punkt G. Był to cudowny czas doświadczania głębi obecności i seksualności z Zosią i Dawidem Rzepeckimi, Piotrem Jor Grabowskim. Otwierania się na świadomość, że utajanie seksualności nie musi być wcale najwyższą formą prawdy z Karo Akabal i Agatą Loewe. Doświadczanie plemiennej, uwspólnotowionej przyjemności grupowej kobiecej ejakulacji u Deborah Sundahl, warsztat z nią był jednym z bardziej transformujących doświadczeń, gdy przeżywanie przyjemności przestaje być wstydem, a zaczyna być wspólną rodzinną radością, chwałom, sukcesem. Był to też czas pierwszych przymiarek ciała do jogi. Wówczas ciała jeszcze bardzo pokaleczonego, znieruchomiałego, niezdolnego do ruchu. Dużo lat jeszcze minęło, zanim na drodze mojej stanęła Kamila Świąder, pod której okiem zrozumiałam, że joga nie jest o tresowaniu ciała a o ukochaniu go, o zrozumieniu jego granic i zaakceptowaniu ich. I o dziwo jak się okazało to właśnie pozwoliło mu coraz to bardziej i bardziej te granice przesuwać stając się coraz sprawniejsze. O ciele, ruchu, tańcu, jego naturalnych formach wyrażania się czerpałam też ze źródeł Tatiany Kamienieckiej, jej wszechstronność nieustannie zadziwia mnie do dnia dzisiejszego.

Wszystkie te cudowne doświadczenia i ludzie nie byli w stanie utrzymać mnie na powierzchni, gdy alkohol, narkotyki, inne używki i ogólny rozpierdol doprowadziły mnie na jeden z Warszawskich mostów, na którym to nurt Wisły stał się bardziej atrakcyjny niż próba spędzenia następnych lat w ciągłym bólu, ucieczce i pragnieniu śmierci alternatywą zdawał się tylko klasztor. Tak pierwszy raz trawiłam na kurs Vipassany nauczanej przez S. N. Goenka, która do dnia dzisiejszego oddaliła chęć śmierci, wprowadziła radość i stała się moją główną, regularną praktyką. Podstawą i korzeniem dla wszelkich innych technik.

Gdy ta radość i delikatność życia zaczęła się gruntować pojawiła się przestrzeń na tzw. część właściwą mojej nauki. Czyli moment, w którym rozpoczynam dwuletnie studium masażu na kierunku technik masażysta z elementami fizjoterapii, który to zresztą udaje mi się skończyć. Zaczyna się to jednak całkiem niewinnie wtedy nie myślę jeszcze wcale o zmianie zawodu, nie podejrzewam nawet jak wielka zmiana wydarzy się w moim życiu dzięki odwadze, by spełnić to dziwne małe marzenie, tę zachciankę, która tak często wraca i wraca do mojej głowy. Wówczas to raczej chcę, by masaż służył mi jako technika, z której korzystać będę podczas działań performatywnych. Bardzo szybko okazuje się jednak jak wielki i fascynujący świat buduje temat świadomej pracy z ciałem i jak wiele lęków moich pochowanych jest w temacie dotyku i byciu w relacji i otwartości na drugiego człowieka. Nauka masażu orientalnego zaczyna się od Lomi Lomi Nui u Karoliny Leguckiej, której słowa „Nie mogę się na Ciebie napatrzeć, bo gdy masujesz wyglądasz jakbyś urodziła się, by to robić.” dają wystarczająco dużo sił, by stawać w szramki z niezliczoną ilością lęków i jeździć do innych nauczycieli. Potem znów Lomi tym razem u Juliana Roka potem masaż Tajski pod okiem Charothorn Krongboon. Całościowy nauczany stylem Wat Pho, akupresura stup, dłoni, twarzy, masaż ziołowymi stemplami. Potem Kinezjologia u Doroty Kalwajtis, energetyczny Dotyk Motyla u Marty Targońskiej, Bańki Chińskie w kontekście pracy z meridianami u Magdaleny Sroki. I od tego momentu zaczyna się studiowanie wszystkich dostępnych książek i wykładów związanych z medycyną chińską i tak w szale chińszczyzny trafiam do Bartosza Bobkowskiego uczyć się Abhyangi i pochodnych. Pierwszy raz doświadczać granic swojego ciała i zarażać się bakcylem do Ajurwedy. Hinduski system opisu rzeczywistości powoli wchodzi mi w krew wypierając chińszczyznę, jest po prostu bardziej mój, bardziej intuicyjny, naturalny. I tak trwa studium jedzenia, ziół i życia jako sposobu wspierania swojego zdrowia, szczęścia i rozwoju.

W tak zwanym międzyczasie pojawia się Piotr to jeden z tych dziwniejszych nauczycieli, który ukazuje mi latami skrywaną przed samą sobą prawdę. Dzieje się tak przez to, że po prostu jest. Po trzech dniach spędzonych z tym cudownym człowiekiem zmuszona jestem stanąć przed sobą w prawdzie i wybaczyć sobie, że ten zupełnie obcy mi człowiek umie zatroszczyć się o mnie lepiej niż ja sama o siebie przez całe swoje życie. Doświadczenie tego wnosi kolosalną zmianę perspektywy, dzięki czemu wciągnięta zostaję w rwącą rzekę rozwoju a w niej hektolitry wiedzy o medycynie wszelkich zakątków świata, o wszystkich alternatywnych sposobach terapii, bioenergetyce, bioenergoterapii, astrologii, chiromancji, aromaterapii, human designie, tresurze matrixa, fizyce kwantowej, dźwięku, myśli, afirmacji, ziołolecznictwie, esencjach kwiatowych, naukach Saint Germaina czy Eckharta Tolle, wybaczeniu i akceptacji. W końcu trafiam też na roczne szkolenie masażu Tantrycznego do Johna Hawkena i Frayi. Tam na dobre zyskuję zaufanie do energii i przestaje czuć potrzebę, by tłumaczyć ją na pojęcia zaakceptowane przez zachodni system.

W związku ze śmiechem, jaki u wielu ludzi budzi temat analny czy masaży tantrycznych lubię o tym mówić w sposób żartobliwie wulgarny, tak więc też zrobię i powiem, że gdy John wsadził mi palec w tyłek po pierwsze poczułam, że całe życie na to czekałam. Po drugie, że nigdy wcześniej nie czułam choćby namiastki tej pewności, że mam prawo tu być, że ten świat jest dla mnie, że jestem ok i nic nie muszę ukrywać. Po trzecie, doszło do mnie jak wiele bólu tego świata ma związek właśnie z brakiem tego podstawowego przeświadczenia, że po prostu jesteśmy ok i mamy prawo być tutaj dokładnie tacy, jacy jesteśmy, bardzo wyraźnie doszło do mnie wówczas, że prawie każdy mieszkaniec tej planety powinien mieć w dupę wsadzony palec pełen miłości i akceptacji całości jego istnienia z odbytem włącznie. Był to też moment, w którym zaakceptowałam, że tak bardzo ufam tej metodzie i tak wielkie korzyści w niej widzę, że będę to robić. Tak zaczęła się przygoda z szamanizmem i tantrą. Z egzorcyzmami, uzdrowieniami, połączeniem, energią i namiętnością.

Czemu zajmuję się tak kontrowersyjną dla naszego społeczeństwa przestrzenią ? Bo doświadczyłam jak wielką siłę niesie akceptacja naszej seksualności. Mnie masaże Tantryczne pozwoliły uwolnić się od ciężaru związanego z gwałtem, który przeżyłam mając 14 lat, odrzuceniem przez obu ojców, strachem przed matką, wyleczyły nienawiść, jaką miałam do siebie, która sprawiała, że jako 18 latka eksplorowałam siebie w roli prostytutki, masażystki erotycznej i dziewczyny upijającej się do nieprzytomności, by budzić się w przypadkowych objęciach. One ukoiły cały ten ból i pozwoliły zaakceptować, że to właśnie piękna część mojej przeszłości, która doprowadziła mnie właśnie w to miejsce, w którym teraz jestem.

Czeluści naszego serca mają wiele ran, które uzdrawiać można różnymi technikami. Pojawili się więc też Krzysztof Szabat i Takashi Yoshizawa ich wielowymiarowość i beztroska w tak dogłębnym zrozumieniu natury świata, są wprost magicznymi nauczycielami technik Tajskich ze szkoły Ajahna Pichesta Boonthumme przekazu zachowanego od doktora Jivaka Komarabhacca. Tu masaż/ sesja/ treatment jest czystą formą medytacji. Gdzieś pomiędzy jest też taniec, w którym to wspólne nasłuchiwanie siebie wzajemnie dla radości robienia kroczków analogiczne jest bardzo do spotkania w trakcie sesji. Nauczycieli tańca chyba nie zdołam wymienić, każdy nieustannie przyczynia się do mojego rozwoju i rozumienia czym jest obecność dla relacji z drugim człowiekiem.

Pokłon złożyć jeszcze chcę Greggowi, który nieustannie uczy mnie, że miłość między ludźmi po prostu może być i nie znaczy to wcale, że trzeba coś w związku z tym czynić. Mateuszowi, którego traumy wykrojone są z dokładnie spasowanej do moich formy, który to nieustannie buduje bezpieczną przestrzeń by mogły się razem spotykać i rozbrajać. Agnieszce, której miłość jest dla mnie pewniejsza niż wszystko inne w tym świecie. I Pani Irenie Zabrockiej mojej nauczycielce rzeźby z czasów licealnych wszak ciało człowieka z gliny ulepione zostało i duch w niego tchnięty, myślę, że jej lekcje miały olbrzymi wpływ na lekkość, z jaką w tym momencie obcuję z ludzkim ciałem.
To Ci dla mojego serca najważniejsi na drodze spotkań z ciałem. Wierzcie lub nie, ale wszystkie te doświadczenia i wszyscy Ci nauczyciele mają wpływ na to, jakim terapeutom jestem. Jak duża jest przestrzeń mojej wrażliwości, jak szeroki jest obszar, którego nasłuchuję.

Czasem zazdroszczę tym, których charakterem jest zgłębianie tylko jednej przestrzeni, zaraz potem jednak przychodzi radość z tej charakterystycznej dla mnie eksploracji wszystkich składowych i obserwacji jak zazębiają się ze sobą i wpływają na siebie.

Wdzięczna jestem wszystkim za drogę i nie mogę doczekać się tych następnych, tych co czyhają już za rogiem.

A gdy nie kręcą Cię przygody na jedną noc

Czyli parę wskazówek o możliwej drodze terapeutycznej.

„Uzdrowiciel(ka) to nie ktoś, do kogo idziesz po uzdrowienie.
Uzdrowiciel/ka to ktoś, kto wzbudza w Tobie Twoją Zdolność do samo-uzdrowienia.”

Bazową kwestią jest fakt, że nie jestem Ci do niczego potrzebna. Wszystko, czego potrzebujesz, by być zdrowy, piękny, szczęśliwy i żyć pełnią życia JEST — w Tobie. Jest częścią Ciebie. Wystarczy, że to zauważysz, zaakceptujesz i dasz działać energii w zgodzie z jej naturą. Łatwo się jednak o tym mówi, a najczęściej ten jakże prosty z założenia proces rozkłada się na wieloletnią drogę. Co nie znaczy, że jest ona konieczna. Wręcz przeciwnie, przy doskonale czystym umyśle dopuszczającym do siebie prawdę o pełni twórczości, jaką dysponujemy, wszystko zadziać mogłoby się w obszarze sekund. I tego właśnie Ci życzę, niech będzie to ekspresowa i przyjemna droga. Część z nas jednak nosi w sobie głęboko zakorzenione przekonania, że proces zdrowienia to ciężka i mozolna praca. A dopóki tak wyobrażamy sobie tę drogę-taką ona będzie. I o takiej dziś napiszę parę słów. O drodze aktywności i regularnego starania i wzrostu do stanu zdrowia i szczęścia. Bo usunięcie chwasta w postaci przekonania, że uzdrowienie wymaga od nas pracy, wysiłku, wyrzeczeń etc. też często jest stopniową drogą, choć mogłoby być natychmiastowe. Wszystko zależne jest od otwartości i elastyczności Twojego umysłu na zaakceptowanie faktu, że masz wybór. Że w każdej sytuacji masz wybór, w jakiej rzeczywistości chcesz partycypować. Czy Twoje życie będzie o krzywdzie i traumie, czy o szczęściu i beztrosce? I żadna z tych dróg nie jest lepsza. Niesie za sobą jedynie inne doświadczenie. A po to wszak tu jesteśmy, by doświadczać i to wcale nie tej jedynej właściwej drogi.

W koncepcie w którym aktywność i pracowitość jest nam potrzebna do uzdrowienia, bardzo wiele będzie zależeć od twojego zaangażowania w ten proces. Oczywiście możesz raz w tygodniu, raz w miesiącu przychodzić na masaż, ale droga ta będzie wówczas zdecydowanie bardziej rozciągnięta w czasie i efekty mniej spektakularne.

Korzeń

Bazą naszej praktyki jest umiejętność utrzymania czystego umysłu. Pozwolenie sobie początkowo podczas sesji, z biegiem czasu i w życiu codziennym bez oceny czy ze strony umysłu, czy reakcji fizycznej na obserwację doznań pojawiających się w twoim ciele. Ważne jest, byś zdawał sobie sprawę, że w każdej sekundzie na każdym milimetrze Twojego ciała wydarza się jakaś reakcja chemiczna, jakieś doznanie, jakieś doświadczenie i tylko od Ciebie zależy czy nauczysz swój umysł ostrości, która pozwoli Ci je obserwować. A te reakcje są językiem, jakim nasze ciało nieustannie komunikuje się z nami. Nieustannie mówi nam co dzieje się w naszym umyśle. Nieustannie mówi nam, czy to, co dzieje się w naszym umyśle jest korzystne dla naszego ciała (naszego istnienia, wzrostu, rozwoju), czy też nie. I tu znów pamiętaj, nie ma dobrej drogi. To nie jest tak, że wszyscy mamy przeżywać tylko dobrobyt i szczęście. Zawsze masz wybór, w każdej sekundzie możesz zadecydować czy chcesz doświadczyć życia z chorobą, bólem, dyskomfortem, biedą czy w szczęściu. I bardziej o tę świadomość sprawczości nam chodzi. O to byś wiedział, że z jakichś przyczyn to ty podjąłeś (z poziomu tzw. podświadomości) decyzję, że chcesz doświadczyć stanu, w którym aktualnie jesteś. Nikt inny jak Ty może w tej chwili podjąć decyzję, że teraz chcesz doświadczyć czegoś trochę innego, albo skrajnie innego, albo kontynuacji tego doświadczenia, na które wcześniej miałeś zapotrzebowanie.

Tak więc naszą podstawą jest praktyka medytacji. Ja podczas sesji daje Wam wskazówki dla prostej praktyki Vipassany , ale do codziennej praktyki wybierz proszę jakąkolwiek szkołę czy technikę, która na ten moment twojego życia najbardziej do Ciebie przemówi. Może być to w pełni ateistyczny Mindfulness, a może być to droga pełnego oddania Bhakti Yogi. Na początku naprawdę cokolwiek wybierzesz, by praktykować 20 minut dziennie codziennie, posłuży Ci i przyniesie ogromne korzyści.

Pień

Duża część z Was, gdy trafia do mojego gabinetu ma już jakieś zdrowotne komplikacje, bóle, choroby, ciała są obolałe, zesztywniałe, pozbawione ruchliwości i żywotności. Jeśli zastanawiasz się, czy to co teraz piszę dotyczy się Ciebie spójrz na dziecko. Popatrz jak całymi godzinami biega, krzyczy, podskakuje bez żadnego powodu i zmęczenia. Jego ciało jest zdrowe, a przepływ energii niezatamowany. I to jest właśnie zdrowie i szczęście. Ten stan z założenia nie jest przynależny dzieciom i nie oznacza, że masz jako osoba dorosła zachowywać się w taki sposób, ale pełnia fizycznego zdrowia oznacza możliwość wyboru, że w każdym dowolnym momencie możesz właśnie tak jak dziecko godzinami bez opamiętania ganiać w berka.

Ważne jest uświadomić sobie, że każde zesztywnienie, boleść, napięcie w naszym ciele są skutkiem pewnego nadużycia emocjonalno-fizycznego. Rodzaju tresury, traumą, jakim poddaliśmy nasze ciało i emocje. Może być to przetrenowanie, czyli stan, w którym na poziomie fizycznym dopuściliśmy do mikro urazów naszych mięśni co potocznie nazywamy zakwasami, w tym samym czasie nasz umysł, który mówił, że już wystarczy, że już ma dość. Dostał od nas informacje, że nie akceptujemy naszego ciała, że chcemy je zmienić, że nie podoba nam się, że nie szanujemy jego potrzeb i granic i tego typu informacja zaszyła się w ciele. Gdy robimy to regularnie nasza tkanka twardnieje, opatula się skorupą, z której układ nerwowy przestaje sczytywać informacje o permanentnie towarzyszącym nam bólu. Zdrowy i silny układ fizyczny to miękkość, elastyczność i brak tkliwości. A by taki stan utrzymać lub przywrócić potrzebujemy zrównoważonego rozwoju. Dbanie o siłę mięśniową jest ważne, równie ważne, jak dbanie o jej elastyczność i rozluźnienie.

Joga — czyli praktyka służąca nadewszystko świadomości ciała. Wtórna jest jego sprawność, podstawą jest znajomość jego ograniczeń i praca w zgodzie na nie. Ruch możemy przeprowadzić na dwa sposoby albo przez mięśnie za niego odpowiedzialne, albo gdy te przez lata nieużywane są za słabe z kompensacji innymi strukturami. Ruch z kompensacji niestety nie przysporzy nam zdrowia, a raczej kontuzji. Więc często musimy pogodzić się z faktem, że nasze ćwiczenie czy asana wygląda wręcz karykaturalnie mało efektownie i całkowicie odstaje od reszty grupy, ale właśnie tak wykonana jest dla nas zdrowa, wzmacnia zaniedbane partie i przybliża do sprawności i szczęścia. Joga to właśnie rozpoznanie swoich strategii ruchowych i aktywność nad przebudowaniem głęboko zakorzenionych ruchowych wzorców.

Oparcie

Podstawą zarówno pod względem fizjologicznym, jak i energetycznym są nasze plecy. Te powinny być elastyczne i skore do ruchu w segmentach miednicy, klatki piersiowej i szyi, a także do skrętów na boki. Napięcia w obszarze mięśni grzbietu skutecznie odbierają nam możliwość ruchu w tym obszarze, powodując ból i uniemożliwiając prawidłowej częstotliwości przepływ energii przez nasze główne kanały. Najszersze rzeki mające moc zasilić te pomniejsze i utrzymywać całe nasze ciało w pełni zdrowia. Oczywiście możemy wypracowywać to masażem, ale często bardzo dużej ilości napięć, jaką niesiecie na swoich plecach nie da się przepracować podczas pojedynczych sesji. Zwykle potrzebujemy na to całego cyklu zróżnicowanej pracy. Coś, co bardzo pomaga to Twoja codzienna praktyka automasażu. Na rynku dostępne są niedrogie rollery, można w ramach alternatywy używać przedmiotów codziennego użytku (piłeczka tenisowa, wałek do ciasta, napełniona wodą butelka po 2 litrowej coli – użytej oczywiście do od kamienienia zlewu). Rollery takie będą jednak naszymi stałymi przyjaciółmi więc warto zastanowić się nad zakupem takiego, z którym kontakt będzie przynosił nam frajdę. Więc znów 10 minut dziennie, ale codziennie ! Efekty naprawdę będą zdumiewające, a praca ze mną dużo bardziej efektowna.

Konary

Twoja codzienna dieta i oczyszczenie, czyli usunięcie toksyn z organizmu. W tym temacie znów nie ma jednej uniwersalnej i właściwej drogi, tysiące metod każda skuteczna. Osobiście polecałabym korzystać z komplementarnych systemów takich jak Ayurveda, Tradycyjna Medycyna Chińska, Techniki Szamańskie albo trzymać się zaleceń wykształconych w zachodnim systemie dietetyków. Choć w naszej kulturze na tym etapie często i dużo się zmienia, wciąż wprowadzane są nowe badania, które podważają jakieś wcześniejsze. Współczesna zachodnia medycyna nie wypracowała jeszcze spójnej, sprawdzonej ścieżki. Pamiętajcie, by obserwować swoje ciało ono naprawdę powie Wam czy droga, którą chcecie obrać jest dla Was dobra.

Usunięcie toksyn w przypadku Ajurwedy zaleca się nawet dwa razy do roku poprzez tygodniowe oczyszczanie wszystkich dosh zwane panchakarmą. (Oczywiście w zależności od stanu zdrowia lekarz Ajurwedy może zalecić zgoła inny przebieg oczyszczania) Tu trzymając się odpowiedniej diety dla danej doshy krok po kroku oczyszczamy, kaphe pitte i vatę przez wymioty wypróżnienia i olejowe lewatywy. W innych systemach używa się do tego celu jadu żaby Kambo, Ayahuasci, Szałasu Potów, Próżniowych Baniek, Ziół, Postu. Dobrze jest jednak pamiętać, że po latach zaniedbania sama codzienna zdrowa dieta bez komplementarnego oczyszczenia organizmu może działać zbyt wolno byście zauważyli zdecydowaną i szybką poprawę w stanie waszych emocji i zdrowia.

Niezmiernie ważne jest, by codziennie dbać o dobrostan naszego ciała, wszak jest ono naszą świątynią, naszym domem na to wcielenie. Zmniejszenie ilości spożywanego mięsa, produktów wysoko-węglowodanowych i mocno przetworzonych pozwoli Wam na nowo nie zaśmiecić waszego domostwa. Gdy nabierzecie entuzjazmu do dalszych zmian korzystanie z początkowo dość skomplikowanych i mało-naturalnych systemów Ayurwedy czy Medycyny Chińskiej stanie się Waszą naturą. Z czasem, gdy uczymy się nasłuchiwać potrzeb naszego Ciała obserwujemy jak niesamowicie intuicyjne one są i jak proste w obsłudze. Na wszystko przyjdzie czas, jeśli na ten moment rozkładasz ręce patrząc na te wieloetapowe tabele żywieniowe daj sobie czas, w którym zadbasz o podstawę. Mniej mięsa, mniej konserwantów, mniej węglowodanów i dużo dużo więcej warzyw.

Gałęzie

Afirmacja, wizualizacja, pozytywne myślenie, Huna, prawo przyciągania czy dezaktywacja wewnętrznego krytyka, zeszyt wdzięczności, radykalne wybaczanie, rozmowy z wodą czy Bogiem. I znów jest tysiące skutecznych metod dobrze, żebyście znaleźli taką, która na ten moment waszego życia i poziom świadomości będzie z Wami współpracować, czyli będzie skuteczna. Będziecie widzieli pozytywne rezultaty w waszym życiu. Każda działa, ale nie każda dla każdego i nie w każdym momencie jego życia. Warto jest więc zaufać swojej intuicji. Wybrać i praktykować to, co przynosi nam efekty.

Nadewszystko Kochać się, traktować z szacunkiem, łagodnością, ciepłem, zrozumieniem i miłością. Traktować się i myśleć o sobie jak o najdroższym dla nas człowieku, jak o największym skarbie, jak o najbardziej kruchej i delikatnej istocie, która potrzebuje naszej troski, opieki i wsparcia.

Pozwólcie sobie myśleć o Waszym życiu jako o cudzie, o sobie jako o Bogu/ Bogini – istocie doskonałej we wszystkich jej przejawach nawet tych, których społecznie nie akceptujemy, które wypieramy, których nie chcemy w sobie widzieć. Gniew, lęk, złość, nienawiść, niechęć są naszą bardzo piękną częścią. Dajmy im przestrzeń, zaakceptujmy ich istnienie. Wówczas zaczną działać w swojej pełni, na naszą korzyść, a nie przeciwko nam. Są to bowiem odsłony naszego wewnętrznego ognia, powietrza, naszego ruchu, naszej sprawczości. To dzięki nim działamy, wychodzimy z bierności i tworzymy wciąż nowe nieznane przestrzenie, sięgamy po marzenia. Chodzi tylko o utrzymanie równowagi, by nie przeważyły, by wciąż tłumione nie nabierały mocy i wydostawały się nieopanowanie w chwilach naszej słabości.

Pielęgnujcie miłość i wdzięczność, pozwólcie im wzrastać, pozwólcie im się rozwijać. Pozwólcie, by całych Was przepełniły i pamiętajcie Aloha, czyli kluczową zasadę huny mówiącą „Miłość jest po to, aby być szczęśliwym”. Każde działanie wynikające z miłości przyniesie wam natychmiastową niezachwianą pewność w sercu, że czynicie dobro. Każde działanie wykonane w miłości przyniesie wam dobro do waszego życia, przyniesie uśmiech osoby, względem której wykonaliście tę akcję, przyniesie więcej miłości i szczęścia. Jeśli tak się nie dzieje sprawdźcie, czy pod przykryciem hasła miłości nie działaliście przykładowo z lęku. Nasłuchiwanie prawdziwej motywacji swoich emocji i działań to proces wymagający od nas pełnej uczciwości, 100% pewności, że chcemy stanąć z sobą w prawdzie, nawet jeśli ta nie jest różowa i czasem myślimy, że wolelibyśmy jej nie znać, by wciąż móc się „wybielać”. W procesie tym bardzo pomaga zbudowanie mocnego przeświadczenia, że nieważne, jaki jestem mam prawo tu być, czuć to, co czuję i robić to, co robię doświadczać dokładnie tych stanów, na jakie się zdecydowałem.

Liście

Intencja – dobrze jest przed sesją wysłuchać jakości, jaką potrzebujecie aktualnie w swoim życiu. Przestrzeni, którą chcielibyście wzmocnić czy rozwinąć. Nie chodzi o to, by logiczny umysł podczas sesji cały czas zastanawiał się nad rozwiązaniem, lecz by zbudować przestrzeń i nasłuchiwać tak, by ciało mogło opowiedzieć Ci, czemu tej konkretnej jakości w twoim życiu jest tak mało. Odpowiedzi przychodzą same, gdy tylko poprosisz, by się objawiły i pozostaniesz cichy, nasłuchujący, robiący przestrzeń na prawdę i pozwalający sobie pozostać w stanie niewiedzy. „Wiem, że nic nie wiem” to punkt, od którego ta przygoda może się zacząć, jeśli usilnie staramy się wykoncypować odpowiedź, jeśli usilnie trzymamy się strategii, że musimy wiedzieć i wiemy. Nie ma miejsca, by prawdziwa wiedza i świadomość przyszła. Dokładnie tak jak z relacjami międzyludzkimi. Jeśli mamy wyrobioną z góry opinię na czyjś temat choćby ta osoba dwoiła się i troiła to jej nie zmieni, bo przecież my „doskonale wiemy, jaka jest prawda”.

Kwiaty

Czyli sam przebieg sesji, cyklu spotkań, ustalonej terapii. Bardzo życzyłabym sobie, by każdy z Was wyszedł po pierwszej sesji w pełni szczęścia, zdrowia i oświecenia, ale ten tekst jest dla osób, dla których ta droga na ten moment nie jest dostępna. Opiszę więc możliwe ścieżki regularnej praktyki. Wszystko zależne jest od stanu, w jakim przychodzisz, od twojej naturalnej konstytucji, od poprzednich doświadczeń. W pracy z ciałem nie ma jednej uniwersalnej drogi, wszystko spasowane być musi z Tobą jako indywidualnością w swoim zbiorze doświadczeń. Ważne jest byś jak najbardziej szczegółowo przedstawił mi stan swojego zdrowia fizycznego, jak i emocjonalnego w tym celu przydatne mogą być nam testy na Prakṛti [Prakṛiti, Prakṛuti, Prakryti] i Vikriti.   Droga zależna jest też od Twojej intencji, wszak nie musi chodzić o rozwój i oświecenie, a jedynie o ból pleców czy uspokojenie układu nerwowego. Nawet jeśli twoją intencją jest rozwój inaczej postępować będziemy, gdy z natury swojej jesteś osobą mocno uziemioną, inaczej czy często doświadczasz mistycznych wręcz stanów, ale trudno idzie Ci ze sprawami codziennymi. Opiszę parę przykładowych ścieżek, acz każdego czeka inna, zupełnie indywidualna. Na ten moment ważne jest byś dopuścił, że jest to droga, a nie jednorazowa „szybka akcja uzdrawiania”. Zawsze chodzi o równowagę. Łapanie balansu jest bowiem gwarantem zdrowia, szczęścia i przyjemności w tej podróży.

Przy osobach o mocnej dysharmonii vaty, czyli niepewności, lękliwości, bezsenności, rozdrażnieniu etc. zacząć warto od regularnej Abhyangi zarówno tej wykonywanej przeze mnie, jak i codziennym samodzielnym nakładaniu odpowiednio dobranego oleju z rana lub wieczoru zwłaszcza w obszarze stóp. Dobre uziemieni i wybudowanie granic ciała da nam podstawę do dalszej praktyki.

Osoby z dolegliwościami bólowymi pleców w przypadku delikatnej struktury i miejscowych napięć również zacząć mogą od Abhyangi, Lomi Lomi Nui lub Tantrycznego Korzenia Rozkoszy, by przygotować ciało do głębszej terapeutycznej pracy z masażami uwalniającymi od głęboko zakorzenionych traum w obszarze pleców.

Te, które może nawet nie czują bólu, acz ich struktura jest mocna i mięśnie pleców bardziej przypominają kamień czy asfaltową drogę niż pełną życia i ruchu rzekę potrzebują trochę silniejszych doświadczeń. Tu naprawdę nie obędzie się bez indywidualnej pracy z rollerami i automasażem. Dobrze byłoby rozpocząć od praktyki z suchym masażem Tajski, Bańką Chińską, by przejść do masaży uwalniających.

Plecy nie są samodzielnym i autonomicznym bytem. Napięcia w ich obszarze niejednokrotnie powodują dysharmonię w innych częściach ciała i na odwrót poważniejsze kontuzje czy przykurcze spowodują blokady w obszarze pleców.

W przypadku osób ogólnie sprawnych, zdrowych, ruchliwych i czujących przepływ energii. W początkowych sesjach ciało oswajamy, pozwalamy by zaufało, by stało się bardziej podatne i otwarte na bodźce w zależności od upodobań może być to Lomi Lomi Nui, może być masaż Tajski, może być Korzeń Rozkoszy czy praca z piórem. Jeśli ciało ma więcej napięć dobrze jest temu etapowi poświęcić więcej czasu i krok po kroku zwiększać gradację bodźców. Gdy Ciało jest delikatne, pozbawione większości napięć, a plecy miękkie możemy rozpocząć sesje uzdrawiające. Po kolei pracujemy z uwolnieniem pleców, później miednicy, następnie obszaru intymnego, po czym analnego. Są to cztery osobne sesje, podczas których bardzo ważna jest Twoja obecność w Ciele, Twój głęboki, spokojny i głośny oddech, Twoje przyzwolenie na pierwotne reakcje takie jak płacz, krzyk, gniew, lęk. To intensywna praktyka, ale to jak głęboko pozwolisz jej dosięgnąć, zależne jest od Ciebie. Czasem dobrze jest przejść cykl uwolnień bądź któreś z nich parokrotnie. Podczas szkoleń masaży Tantrycznych sugestia była taka, że masaży dedykowanych orgazmom głębinowym możemy doświadczyć pod warunkiem, że każde z uzdrowień przeszliśmy min. 5 razy. Nie jest to w mojej praktyce warunek konieczny, ale chcę byście pamiętali, że pełnia tego głębokiego doświadczenia przyjemności przychodzi, gdy ciało jest zdrowe, ruchliwe, pozbawione traum, czyli miejsc zastoju energetycznego. Po uzdrowieniu przychodzi czas na przyjemność i tu znów w zależności od indywidualnych predyspozycji albo pracujemy więcej z ruchliwością ciała, albo z uwrażliwieniem go na najsubtelniejsze bodźce. Gdy najbardziej subtelny dotyk zaczyna sprawiać nam orgazmiczną przyjemność zaczynamy pracować z ciałem eterycznym i przenosić to doświadczenie w obszar ducha, w obszar doświadczenia przyjemności poprzez czucie czystego przepływu energii, bez fizycznego dotyku. To czas całościowych wieloorgazmów energetycznych i praktyki z czakramami i ciałami subtelnymi.

Owoce

Życie, czyli obszar, w którym w każdej chwili dzięki nieustannej obserwacji doznań w naszym ciele i prawdy o rzeczywistości możemy się rozwijać. Możemy dzielić się pięknem, miłością i dobrem, jakiego doświadczamy z innymi istotami i wciąż, wciąż wzrastać. Czy kłopoty przestają przychodzić ? Niektórzy mówią, że nie. Acz magia, jaka z pewnością się zadziewa to nasz wewnętrzny spokój wewnątrz szalejącego tornada i niezachwiana pewność, że wszystko, co do nas przychodzi jest lekcją. Dzięki której jeszcze lepiej rozpoznamy, kim tak naprawdę jesteśmy. Dzięki której rozwiniemy się i dostaniemy nowe narzędzia, dzięki którym nasza dalsza przygoda będzie jeszcze bardziej pasjonująca i przyjemna. Z pewnością przychodzi stan, w którym niegdyś najstraszniejszy problem nie do pokonania staje się bardzo interesującą przygodą, której jesteśmy ciekawi. No cóż, czasem bez ubłocenia się po prostu nie ma zabawy.

MOC CIEPŁA WULKANICZNEGO SERCA

masaż gdańsk

Masaż gorącymi kamieniami był znany już w starożytności. Naukowcy twierdzą, że technika masażu gorącymi i zimnymi kamieniami jest starsza niż akupunktura. Tradycja  terapii sięga ok. 5000 lat wstecz. Stosowano ją w Indiach oraz z pewnością w kulturze majów.
Inne źródła podają, że leczenie rozgrzanymi kamieniami bazaltowymi było wykorzystywane przez przedstawicieli północnoamerykańskich plemion indiańskich, którzy głęboko wierzyli w siłę natury, z którą harmonijną równowagę tworzą ciało i dusza.
W Chinach w dynastii Shang (ok. 2000 lat p.n.e. rozgrzanych kamieni używano w celu regeneracji zmęczonych mięśni po ciężkiej pracy. W celach leczniczych kamienie stosowali również Hawajscy Kahuni oraz uzdrowicielki z Chile. Japończycy stosowali technikę masażu Hot Stone do zmniejszenia łaknienia, w tym celu kładziono rozgrzane kamienie w okolicach żołądka.

Tajemnicą skuteczności tego zabiegu jest masowanie specjalnych miejsc wzdłuż kręgosłupa zwanych w jodze czakrami, które stymulujących pracę znajdujących się w sąsiedztwie gruczołów wydzielania wewnętrznego, które produkują niezbędne do życia hormony. Kamienie do masażu rozkłada się zgodnie z mapą punktów energetycznych znajdujących się na ludzkim ciele opracowaną przez chińskich i hinduskich lekarzy i mnichów.  Masaż pozwala na lepszy przepływ energii przez zmęczony lub chory organizm. Łączy w sobie oddziaływania termoterapii i masażu limfatycznego, pobudza także krążenie krwi i limfy w organizmie. Ciepło płynące z kamieni oraz spokojne, powolne ruchy relaksują i regenerują ciało oraz wyciszają umysł zwiększając jego zdolność wysiłkową.

TANTRYCZNA EKSTAZA

TantraMassage

Masaże te dedykowane są osobom, które pragną więcej. Osobom, których całe fizyczne ciało stało się przyjemnościom, a energia swobodnie płynie przez ciało i jest łatwo wyczuwalna na coraz subtelniejszym poziomie. Te szamańskie formy mają potencjał obudzić świadomość, a w krok za nią przyjemność ciała energetycznego. By móc przeżywać ekstazę bez stymulacji z poziomu fizycznego.

Skrzydła Anioła – spotkanie rozpoczynamy masażem otwarcia czakr. To delikatna forma uwrażliwiająca na doświadczenie swoich ciał subtelnych.

Otwarcie Boskiego Ciała – spotkanie rozpoczynamy masażem otwarcia czakr. To delikatna forma pozwalająca na doświadczenie swojego ciała jako bytu energetycznego.

Masaż Pięciu Dotyków – spotkanie rozpoczynamy od powitania Boskiego Ciała. Dzięki pięciu różnym doświadczeniom uwaga przeprowadzona zostaje od ciężaru fizycznego ciała po delikatne odczucie ciała subtelnego.

Rozbudzenie Kundalini – Ta ognista praktyka dedykowana jest przepływowi energii wzdłuż kręgosłupa, praktykujemy w pozycji stojącej, a ciało pozostaje w nieustannym ruchu. Zadaniem osoby przyjmującej masaż jest wytworzenie w swoim ciele fali, wynikającej z wprowadzenia ruchu do trzech segmentów ciała: miednicy, klatki piersiowej i szyi. Masaż wykonywany jest pejczem, a osoba masowana podczas sesji jest naga.

Masaż Tantryczny

FAQ

Pełnia Drogi

TANTRYCZNA ROZKOSZ

TantraMassage

Masaże dedykowane osobom, które minimum raz przeszły wszystkie cztery sesje uzdrawiające, są zaawansowanymi praktykami Tantry lub innych form medytacji, czy pracy z ciałem lub energią. Ich ciała uwolnione od seksualnych traum są bardzo wrażliwe na bodźce, dzięki czemu rozkosz przychodzi nie tylko poprzez stymulację stref erogennych, a przepływ energii jest łatwo wyczuwalny.  Sesje przeznaczone dla osób, z którymi znam się i czuję się w pełni bezpiecznie i komfortowo.

Rytuał Masażu Kaszmirskiego – spotkanie rozpoczynamy od powitania Boskiego Ciała. Masaż Kaszmirski wykonujemy w pięciu specjalnych pozycjach, z podniesioną miednicą, by ułatwić przepływ energii. To wyjątkowo zmysłowy masaż dostarczający intensywnych doznań. Masowane jest całe ciało, łącznie z częściami intymnymi. A dla wzmocnienia przepływu energii zarówno osoba masowana, jak i terapeuta są nadzy.

Masaż Ognistego Węża – spotkanie rozpoczynamy od powitania Boskiego Ciała. To dynamiczna, ognista forma mająca potencjał, by rozpalić przyjemność w całym ciele. Święte spotkanie dwóch nagich ciał przepełnionych rozkoszą.

Masaż Tao – spotkanie rozpoczynamy od sesji oddechowej i otwarcia czakramów. To najbardziej różnorodna w doświadczeniu forma przeplatająca podczas sesji dotyk wszystkich żywiołów. Osoba masowana podczas sesji jest naga, masaż zawiera medytację obszaru perineum i perełki (łechtaczki) lub pierścienia serca na lingamie.

Rozkosz Shakti/Shivy (ESO – extended sexual orgasm) – spotkanie rozpoczynamy od sesji oddechowej lub medytacyjnej. To praktyka skoncentrowana na poszerzaniu orgazmu. Na rozprzestrzenianiu przyjemności na całe ciało. Jednoczesnej stymulacji yoni/ lingama i obszaru analnego lub perineum. To praktyka mająca na celu doświadczenie orgazmu jako stanu duchowego, jako stanu pełnej jedności w samym sobie i ze światem.

Masaż Tantryczny

FAQ

Pełnia Drogi

TANTRYCZNE UZDROWIENIE

MasażTantryczny

Sesje dedykowane osobom gotowym na poważną drogę, w kierunku emocjonalnego, fizycznego i energetycznego zdrowia i równowagi. Bo to w krok za witalnością przychodzi prawdziwie dzika i nieokiełznana przyjemność płynąca z całego naszego ciała. Sesje mają na celu udrożnienie blokad energetycznych, rozluźnienie napięcia mięśniowo-/powięziowego i wyzbycie się silnych traum spoczywających w naszym ciele.

Uwalnianie Boga – spotkanie dedykowane jest całościowej pracy, równoważącej całość ciała. Używane techniki i sposoby pracy dopierane są indywidualnie dla każdej osoby, uwzględniając jej konstytucje, osobniczy charakter i sposób rozłożenia napięć w ciele.

Uwalnianie Pleców – spotkanie rozpoczynamy sesją oddechową i masażem wyjścia. Technika jest głęboką formą pracy uwalniającą od bólu i napięć na drodze przepływu energii Kundalini. Drożność naszego głównego meridianu jest podstawą połączenia miłości i przyjemności, naszego serca z naszą seksualnością.

Uwalnianie Miednicy – spotkanie rozpoczynamy sesją oddechową i masażem wyjścia. Technika jest głęboką formą pracy uwalniającą od traum osadzonych wokół naszej miednicy. Masaż ma na celu przywrócić miękkość, sprężystość i ruchliwość podstawy naszego ciała.

Uwalnianie Rozety (Anusa) – spotkanie rozpoczynamy sesją oddechową i masażem wyjścia. To delikatny masaż uzdrawiający naszą czakrę korzenia. Przywracając nam poczucie bezpieczeństwa i pewność, że w świecie jest dla nas miejsce, że jest przestrzeń na to byśmy byli dokładnie tacy, jacy jesteśmy.

Uwalnianie Yoni/ Lingama – spotkanie rozpoczynamy sesją oddechową i masażem wyjścia. To delikatny masaż uwalniający od traum z obszarów intymnych. Uczymy się obserwować najsubtelniejsze doznania w obszarze naszych narządów intymnych, poszukując miejsc dyskomfortowych i bolesnych, jak również tych pozbawionych czucia. Uzdrawianie waginy/ penisa jest podstawą, by odczuwać pełnię seksualnej przyjemności.

Tantryczne Rozbrojenie

Masaż Tantryczny

FAQ

Pełnia Drogi

TANTRYCZNA PRZYJEMNOŚĆ

MasażTantryczny

Masaże rozpoczynające podróż ku przyjemności. Dedykowane osobom, które chciałyby uwolnić swoją seksualność, zamkniętą w obszarach intymnych i roznieść ją na całe ciało. Tak, by orgazm mógł być wynikiem głaskania małego palca u stopy, czy podmuchu powietrza na brzuchu.

Rajski Ptak – spotkanie rozpoczynamy masażem wyjścia. Ten zmysłowy masaż wykonywany jest ptasimi piórami, ma uwrażliwić ciało na najsubtelniejsze doznania tak, by nawet jego najmniejszy fragment nauczył się doznawać przyjemności. Osoba masowana podczas sesji jest naga.

Dotyk Motyla – spotkanie rozpoczynamy masażem wyjścia. Technika oparta jest na niezwykle delikatnym, ledwo wyczuwalnym dotyku ma uwrażliwić ciało na najsubtelniejsze doznania tak, by nawet jego najmniejszy fragment nauczył się doznawać przyjemności. Osoba masowana podczas sesji jest naga.

Granie na ciele jak na instrumencie – Ta ognista praktyka skoncentrowana jest mocno na zmysłowym spełnieniu  wynikającym z przepływu energii wzdłuż kręgosłupa. Dotyka tematu kary, cierpienia i pozwala świadomie wybrać rzeczywistość, w której przekształcają się one na zmysłowość i przyjemność . Masaż wykonywany jest pejczem, łączy w sobie delikatny dotyk z poszukiwaniem przyjemności na krawędzi bólu. Osoba masowana podczas sesji jest naga.

 Korzeń Rozkoszy – Masaż rozpoczynamy od powitania Boskiego Ciała. To delikatna olejowa forma mająca początkowo wyciszyć, a potem przynieść przyjemność. Osoba masowana jest naga, pracujemy z całym ciałem, również obszarami intymnymi.

Masaż Tantryczny

FAQ

Pełnia Drogi

TANTRYCZNY SPOKÓJ

TantraMassage

Masaże dedykowane osobom mocno zabieganym, zestresowanym i niespokojnym, które od dawna, a może nawet nigdy nie miały kontaktu ze swoim ciałem. Są świetnym wstępem dla Tantrycznych praktyk. Nie ma bowiem prawdziwie silnej przyjemności czy rozkoszy bez spokojnego i czystego umysłu.

Sesje dedykowane są też osobom, które mają obawy dotyczące nagości i nie są przekonane czy praca Tantryczna to ich droga.

Lwie Serce – spotkanie rozpoczynamy sesją oddechową. Sam masaż to delikatna ugniatana forma kojąca zmysły i układ nerwowy, którą możemy przyjąć w ubraniu.

Fala – spotkanie rozpoczynamy masażem wyjścia. Fala jest techniką pracującą z nadmiernym trzymaniem kontroli, nieumiejętnością odpuszczania, z poczuciem jedności z wszechświatem i rozumieniem prawdy o ciągłej wszechobecnej zmianie. Sesję kończy medytacja nad doznaniami pojawiającymi się w ciele. Masaż można przyjąć w ubraniu.

Szambala  spotkanie rozpoczynamy od sesji oddechowej. Masaż jest delikatną olejową formą kojącą zmysły i układ nerwowy, delikatnie udrażniający przepływ energii w ciele i oczyszczający z zanieczyszczeń. Jeśli jesteś w otwartości, masaż przyjmujemy nago i pracujemy z całym ciałem, również obszarami intymnymi. (intencją z jaką pracujemy jest spokój, harmonia i relaks, a nie przyjemność)

Masaż Tantryczny

FAQ

Pełnia Drogi

Masaż Tantryczny — Nieprzyzwoite Pytania i Niesforne Podpowiedzi

lovebodylife

Często zapytujecie o związki między masażem Tantrycznym a Erotycznym. O możliwości uzyskania tzw. finału, możliwość dotykania mnie czy moją nagość. W związku z tym, że wiele salonów masażu erotycznego przywykło stosować te nazwy wymiennie, pytania te wcale mnie nie dziwią i czuję, że warto byście zapoznali się dokładnie z przyczyną, dla której istnieją bardzo pozorne podobieństwa między tymi technikami.

Na wstępie zaznaczam, jestem masażystką Tantryczną, a nie Erotyczną. Nie dlatego bym uważała, że masaże erotyczne są złe, ale jest to rodzaj usługi, której nie świadczę. Nie znam się na niej, nie praktykuję i nie jestem kompetentna udzielać jej w profesjonalny sposób. W przeciwieństwie do sesji Tantrycznych do prowadzenia, których mam uprawnienia i od wielu lat nieustannie się rozwijam, by coraz pełniej móc współistnieć z Wami w tej przestrzeni. (To tak samo, jak z mechanikiem, gdy dziecku psuje się rower to odwozisz go do serwisu rowerowego, gdy tobie samochód to zawozisz go do warsztatu samochodowego, proste prawda ! )

Masaż Tantryczny jest pracą terapeutyczną. Jest spotkaniem w bezpiecznej przestrzeni z nadzieją na zobaczenie samego Siebie. Swojej duszy, swojej emocjonalności, ale i swojej fizyczności, przyjemności. To próba stanięcia w prawdzie o Sobie. Spotkanie z Tym Sobą, który ukrywa się w wielkiej rycerskiej zbroi zawsze gotowej do akcji.

Sesje Tantryczne odbywają się w całkowitej nagości osoby przyjmującej masaż i uwzględniają dotyk części intymnych wnętrza ust, waginy, penisa, jąder i anusa.

Czemu ?

W okolicach 3 roku życia, gdy nasza seksualność naturalnie się w nas budzi i w pełnym zachwycie jej eksploracją kierujemy ją w stronę naszego rodzica płci przeciwnej. Najczęściej z niewiedzy i nieumiejętności odpowiedzi na to zachowanie zostajemy odrzuceni. (Istnieją też inne strategie: adoracji przez rodzica płci przeciwnej, zazdrości przez rodzica tej samej płci, jeszcze inaczej sprawa wygląda, gdy jednego z rodziców nie ma. Dla poważniej zainteresowanych zachęcam do lektury przykładowo książek Aleksandra Lowena) Sytuacja ta buduje w nas przekonanie, że jeśli chcemy być kochani (a chcemy ! To ważna prawda o każdym człowieku) to nie możemy ufać naszej seksualności, nie możemy pozwalać sobie na jej ekspresję. Od tego czasu dochodzi do odcięcia naszego serca od sacrum. Naszego ducha od cielesności. Naprzemiennie używamy w życiu dwóch zaprzeczających sobie strategii. Pierwsza całkowicie wycofuje z życia przyjemność, nie tylko tą seksualną, po prostu nie wierzymy, że każda chwila, jaką mamy jest dla naszego szczęścia i przyjemności. Że nie musimy się do niczego zmuszać, że nic nie musi nas trapić czy krzywdzić, że nie musimy wybierać. Że jesteśmy tu po to, by być kochani, szczęśliwi i doświadczać wszelakich przyjemności. Na pierwszym planie stawiamy wówczas zawsze wartości związane z duszą, intelektem, racjonalnością. Boimy się swojego ciała i nie chcemy go słuchać. Druga zakłada dużą otwartość na spełnianie cielesnych zachcianek. Idąc nią nadużywamy alkoholu, papierosów, słodyczy, seksu. Te przyjemności jednak nigdy nie wiążą się z otwartością na samych siebie, na drugiego człowieka. To te wszystkie razy, gdy rżnęliśmy się z obcą osobą na dyskotece. Czasami zdarzają się osoby, które wybierają jedną z nich na całe życie, najczęściej jednak przeskakujemy między tymi strategiami jak pomiędzy kanałami w telewizji.
Ten dualizm, który pielęgnujemy w dorosłym życiu sprawia, że trudno jest nam budować szczęśliwe związki, a nawet żyć w prostocie i spełnieniu całego siebie.
W sesjach Tantrycznych pracujemy z całością ciała, by jako dorośli i samo stanowiący o sobie ludzie móc spojrzeć w swoje oczy i powiedzieć „Nieważne jak było z moimi rodzicami Ja Chcę Siebie W Całości. Zarówno swoją duszę, jak i seksualność. Chcę, by działały razem. Chcę kochać i być w otwartości na osobę, z którą przeżywam seksualną bliskość. Chcę być w kontakcie z prawdziwymi potrzebami mojego ciała. Chcę siebie całego. Połączonego. Chcę akceptować każdą swoją część”

Docieramy tu do sedna różnicy pomiędzy masażami Tantrycznymi a Erotycznymi. Te drugie są dedykowane drugiej z opisywanych przeze mnie strategii. Wykorzystują istniejącą w nas dychotomię i dają przyjemność tylko naszej skrzywdzonej sferze fizycznej, która za każdym razem jeszcze mocniej izoluje się od emocjonalności. Masaż Tantryczny ma na celu połączenie i uzdrowienie ran, które sami sobie zadaliśmy, żyjąc w takim rozdarciu.

A więc pokrótce dla tych, którzy nie przepadają za przesadną wnikliwością:

Czy podczas masażu tantrycznego masażystka będzie naga ?

Nie! Są sesje, podczas których zarówno terapeuta, jak i osoba masowana są nadzy, ale odbywają się one po masażach uwalniających i są wynikiem potrzeby pracy z silniejszą energią. Gwarantuję Ci, że odbywają się one dopiero w momencie, gdy Twoje ciało i emocje są w takim połączeniu, że jest to pytanie, które po prostu nie przyjdzie Ci do głowy. Tak, a więc jeśli chcesz o to zapytać, odpowiedz jednoznacznie brzmi — Nie.

Czy masaż tantryczny zakończony będzie Finałem ?

Nie. W trakcie wspólnej drogi rozwoju używamy wielu równych technik i wielu różnych masaży część z nich jest bardzo zmysłowa, nastawiona na przyjemność całego ciała i podczas których pracujemy z częściami intymnymi. Cześć z nich jednak w ogóle nie uwzględnia pracy z tym obszarem. Masaże dobieramy indywidualnie do danej osoby, do tego, z czym przychodzi i jaki jest jej stan ciała i emocji. Tak by duch mógł rozwijać się i wzrastać.

Podczas masażu staramy się pozostawać w otwartości na wszystko, co przychodzi. Ból, lęk, złość, strach, rozluźnienie, sen, przypływ sił, przyjemność czy orgazm. Nie dążymy do żadnego z tych stanów, akceptujemy to, co przychodzi i w jakiej formie naturalnie się manifestuje. Z radością więc witamy i erekcję i ejakulacje zarówno kobiecą, jak i męską. Nie jest to powód do wstydu czy skrępowania, nie próbujemy powstrzymywać naturalnych reakcji naszego ciała, ale ich osiągnięcie nie jest naszym celem.

Czy podczas masażu można mnie dotykać?

Czasem, zwłaszcza przy sesjach rozbrajających, emocje związane z lękiem czy bólem są bardzo silne, czasem dochodzi do stanu zwanego tężyczką, podczas której bardzo ważne jest, byś aktywnie sięgną po to, czego chcesz po to, czego nigdy nie dostałeś po to, z czego stratą nigdy się nie pogodziłeś, ale zrezygnowany, tracąc nadzieję, że możesz to dostać zaprzestałeś sięgania. Podczas sesji jestem dla Ciebie, jestem po to, by towarzyszyć Ci w nieraz bardzo trudnej drodze, drodze w głąb Ciebie. Wówczas jak najbardziej często dochodzi do sytuacji, w których jest przestrzeń na to byś wyraził siebie i swoje potrzeby przez aktywny dotyk.

Poprzez masaż tantryczny chcemy, byś doświadczył prawdy o sobie i o swoim ciele. By tak się stało potrzebna jest twoja świadomość, ta rodzi się, gdy pozwalamy sobie stracić kontrolę nad ciałem, zaufać przestrzeni i pozostawać w stanie obserwacji. Obserwacji naszego ciała i jego reakcji. Tego, co dzieje się na skórze i pod skórą wszelkich wibracji, pulsacji, zmiany temperatury, ucisku, swędzenia, drapania, dotyku. Osoba masowana praktykuje z zamkniętymi oczami, na zewnątrz nie ma bowiem nic wartego uwagi. Wszystko, co ważne jest w Tobie. W twojej świadomości. Dlatego też staramy się oduczyć wyuczonych wzorców zachowań, a konieczność odwzajemnienia dotyku jest właśnie takim wyuczonym wzorcem, który nie pozwala nam w pełni być w chwili obecnej.

Osoba masowana z zasady nie dotyka terapeuty przede wszystkim z uwagi na własny rozwój, ale też dla mojego komfortu. Poczucie bezpieczeństwa daje mi możliwość bycia z Tobą w pełnej otwartości. Atmosferze akceptacji i miłości. Daje mi możliwość podarowania Ci pełni mojej uwagi bez strachu i obawy o naruszenie moich granic.

Masaż Tantryczny dedykowany jest osobom otwartym na nowe doświadczenie swojego człowieczeństwa i swojej seksualności. Reasumując, podczas otrzymywania masażu nie ma miejsca na odwzajemnianie dotyku, dawanie masażu czy sprawianie przyjemności terapeucie.

Czy przed sesją mogę zobaczyć twoje zdjęcie i jakiej wielkości masz biust ?

Na stronie znajduje się sporo moich zdjęć. Chciałabym jednak, byś zdawał sobie sprawę jak bardzo uprzedmiotawiające są takie pytania. Nie jestem fotomodelką ani prostytutką co za tym idzie, moja praca nie polega na eksponowaniu wizualnych aspektów mojego ciała. Jest to praca poprzez ciało i dzięki jego sprawności i manualnym umiejętnościom, ale przede wszystkim przez wiedzę z zakresu zarówno anatomii czy fizjoterapii, jak i ajurwedy, czy szamańskich technik opartych na świadomości i dokładnym czuci przepływu energii i praktykę konkretnych technik.

Niezmiennie trudno jest mi zachować się w sytuacji, w której nazywając rzeczy po imieniu, traktujesz mnie jak seksistowska świnia i całą moją wiedzę, entuzjazm i zaangażowanie sprowadzasz do rozmiaru mojego biustu. Mam wrażenie, że tego typu zachowania nie przystoją kulturalnemu człowiekowi. Więc w imieniu wszystkich kobiet chodzących po tym świecie proszę, przemyśl znaczenie wypowiadanych przez siebie słów, zanim opuszczą one twoje usta i zastanów się, czy naprawdę chcesz być osobą, która je wypowiada. Ponieważ może zaskoczyć cię fakt, że nie zawaham się być równie chamska i wulgarna w odpowiedzi na tego typu umniejszające mi stwierdzenia czy pytania.

Czemu miałbym zdecydować się na masaż 3-godzinny ?

Gdy decydujemy się na dłuższą wspólną podróż, czasem używamy technik, które wymagają dłuższego czasu. Jeśli jednak chodzi o pierwsze sesje, to do Ciebie należy decyzja o czasie, jaki przeznaczysz na swoją przyjemność i uzdrowienie.

Z doświadczenia mojego i wielu klientów widzę jednak, że największe korzyści odnoszą osoby, które decydują się na sesje dłuższe niż 2 godziny. Z czego to wynika ? Powodem jest działanie naszego układu nerwowego. We współczesnym zabieganym świecie nasz układ współczulny działa na pełnych obrotach, jesteśmy poddenerwowani i zestresowani. A uzdrawianie zaczyna się w momencie, gdy układ współczulny wycisza się, a w jego miejsce zaczyna działać przywspółczulny ten odpowiedzialny za relaks, regenerację i odpoczynek całego naszego organizmu. Niestety nie mamy magicznych sztuczek i trzeba po prostu czasu, ciszy i braku myśli by ten mógł się aktywować.

Jeśli jesteś osobą, która codziennie medytuje, praktykuje jogę, modli się czy chodzi na spacery po lesie, zapewne wyciszysz się w ciągu pierwszych 20 minut sesji, co nawet przy najkrótszym masażu daje nam spore możliwości. Jeśli jednak przychodzisz do mnie prosto z pracy, przez cały dzień biegałeś, jeździłeś, irytowałeś się, coś poszło nie tak, a na spokojnym spacerze w milczeniu i obserwacji przyrody ostatni raz byłeś pół roku temu najpewniej, zanim poczujesz się swobodnie, bezpiecznie i komfortowo może upłynąć nawet godzina, a nawet dłużej. Wówczas dzieje się tak, że w momencie, w którym moglibyśmy zacząć właściwą sesję nasz czas się kończy. Decyzja jednak należy zawsze do Ciebie.

Co dzieje się podczas sesji?

Każdą sesję zaczynamy od rozmowy. Opowiadam Ci o podstawowych założeniach tantry i o twoich narzędziach, z których masz korzystać podczas jej trwania, by odnieść jak największe korzyści. To czas, w którym wybieramy rodzaj masażu, z jakim będziemy pracować w zależności od tego, z czym przychodzisz. Jest to czas, w którym bardzo ważne jest byś opowiedział mi o swoich dolegliwościach psychofizycznych, przebytych operacjach, poważnych urazach, aktualnych problemach, ewentualnych przeciwskazaniach.

Potem jest czas na ewentualny prysznic.

Właściwą część sesji zaczynamy od medytacji czy ćwiczeń oddechowych, jeśli tak wybrałeś lub powitaniem, w którym to przypominamy sobie o tym, że każdy człowiek jest Bogiem, czyli istotą doskonałą, idealną, perfekcyjną taką, która nie wymaga żadnej zmiany czy poprawy. I że nasze Ciała są Ciałami Bogów, czyli analogicznie są perfekcyjne, doskonałe, idealne i nic nie trzeba w nich zmieniać czy poprawiać a wszystko, co się w nich dzieje jest informacją dzięki, której nasza dusza może się rozwijać i wzrastać. Powitanie jest integralną częścią masażu, jeśli udaje nam się, podczas jego trwania, pozostać w świadomości doznań swojego ciała ma potencjał uzdrowienia naszych najgłębszych przekonań.

Potem przechodzimy do właściwego masażu, ten dobierany jest indywidualnie do osoby, do dnia, do jej historii i drogi.

Sesję kończymy twoim relaksem. Ważne jest, by pozwolić sobie poczuć co dzieje się w naszym ciele po masażu, gdy nie ma już mojego dotyku. To bardzo ważny czas dla Ciebie, dobrze byś pozostał z zamkniętymi oczami i obserwował swoje ciało, przepływ energii. Nie myśl, proszę. Przebudzę Cię, gdy będzie na to czas.

Czy masaż tantryczny pomoże w dolegliwościach bólowych?

Jeśli masz przypadek pourazowy, polecam jednak, byś najpierw udał się na wizytę do fizjoterapeuty. Zdecydowanie są na tym świecie osoby, które mają dużo większą pasję w radzeniu sobie z dysfunkcjami wymagającymi nagłej pomocy, szybkiej rehabilitacji. Każdy terapeuta pracy z ciałem ma swoją specjalizację i poświęca swój czas i uwagę, by być jak najlepszym w przestrzeni, w której czuje swój największy potencjał. Tantra to silne narzędzie holistycznego doświadczenia siebie jako całości bytu fizycznego, emocjonalnego i duchowego. Uzdrawia naszą energetykę, emocje i ciało fizyczne. Nie jest jednak skutecznym narzędziem do nagłych przypadków, zwłaszcza jeśli nigdy wcześniej nie praktykowałeś jej jako drogi duchowej. Szukałabym w niej raczej zrozumienia i pomocy dla problemów natury długofalowej, chronicznych napięć, chorób autoimmunologicznych, a niżeli rehabilitacji po złamaniach czy zwichnięciach. Przynajmniej w tej pierwszej fazie poznawania czym ona jest, potem gdy dochodzi do nas pewność, że jesteśmy jednością ze wszystkim, a każdy wypadek również jest tylko informacją, by nasza dusza mogła się rozwijać i w takich wypadkach praktyka Tantry może przynieść bardzo korzystne rezultaty.

Masaż Tantryczny

Pełnia Drogi

 

 

Tantryczne Rozbrojenie

LoveBodyLife

Rozbrajanie ciała zwane też uwalnianiem traum, sesją uzdrawiającą czy masażem głębokim to intensywne narzędzie, które z radością wykorzystujemy, by wydostać z ciała ciężar, którego jesteśmy gotowi już dłużej nie dźwigać.

Głęboko w naszych ciałach osadzają się tzw. traumy inaczej konflikty, czyli emocje, których nie pozwoliliśmy sobie przeżyć, doświadczyć, wyrazić. Doświadczenia, które zepchnęliśmy w głąb Siebie, nie mogąc lub nie chcąc w pełni ich odczuć, zaakceptować ich istnienia.

Na czysto fizycznym poziomie przejawiają się napięciem mięśniowo-powięziowym. W warstwach powierzchownych łatwo wyczuwalnym jako tkliwe i stwardniałe, nie raz jak kamień, tkanki. Często osadzają się jednak w warstwach mięśni głębokich, do których dostęp jest utrudniony, a odczuwanie mniej oczywiste. Czasem schodzą jeszcze głębiej, do tzw. mięśni gładkich, czyli organów. Nasze czucie tych napięć jest mocno powiązane z tym, w jakim stopniu pozwalamy sobie słuchać naszego ciała. Jak dalece jesteśmy z nim w kontakcie, jak bardzo rozumiemy i chcemy słyszeć język, jakim ciało pragnie się z nami skomunikować. Często dzieje się tak, że ból i skostnienia są tak duże, że nie chcemy ich odczuwać, gasimy w tym obszarze światło, blokujemy impuls nerwowy i przestajemy odczuwać jakiekolwiek doznania z danej przestrzeni. Taki stan rzeczy możemy obserwować zwłaszcza z traumami z dawnych lat, z okresu dorastania, dzieciństwa, życia płodowego. Urazy te w równym stopniu powstają przez bardzo silną, nagłą, niespodziewaną stymulację jak tę „tylko lekko uciążliwą”, ale długotrwałą.

Doświadczenie „traumy” nie jest obiektywnym stanem, uniwersalnym dla każdej jednostki. Sytuacje, które powodują, że odczuwamy emocje, które w naszym ciele zapisują się jako traumatyczne, konfliktowe są zindywidualizowane dla każdej jednostki i dla jej etapu w życiu. Przykładowo dla dziecka może być to krzyk, dla innego niewystarczająca ilość dotyku czy uwagi mu poświęcanej. Dla dorosłego brak wsparcia, operacja, wypadek, nagła zmiany, utrata, czy doznawana przemoc fizyczna lub emocjonalna. Ważne jest, by zaakceptować, że logika jest nam tu zbędna. Racjonalnie możemy nie uważać danej sytuacji za przyczynek wywołania traumy w ciele. Tak długo jednak, jak kurczowo będziemy trzymać się naszej wyuczonej logiki i zdrowego rozsądku, jak długo zaprzeczać będziemy naszej wrażliwości, delikatności, otwartości i podatności na bodźce tak długo nie mamy, żadnych narzędzi, by iść dalej przez życie bez tego obciążenia. Lżejsi, radośniejsi, szczęśliwsi, bliżsi zrozumienia kim tak naprawdę jesteśmy, czego pragniemy, jak chcemy żyć.

Ważna jest też, by uświadomić sobie, że każda trauma osadza się w ciele, ale i w psychice. Niesie za sobą pewne równie mocne, jak te powięziowe, skostnienia emocjonalne. Wyuczone wzorce, schematy myślowe. To te wszystkie miejsca, w których mamy taką suchą pewność, że rzeczywistość nie może wyglądać inaczej niż w naszej starannie wykoncypowanej wizji świata. Tuż za tą pewnością kryje się ogromny strach, który przeczuwa, że obalenie naszej koncepcji jest banalne, ale jeśli ona upadnie trzeba będzie przebudować wszystko, co znamy. Całe nasze życie wewnętrzne a nieraz i zewnętrzne. Nie zostanie kamień na kamieniu. I obezwładnieni tym przerażeniem z poziomu świadomego i nieświadomego bronimy niepodległości tych schematów myślowych z wielkim zacietrzewieniem, bezopamiętania, nierzadko raniąc siebie i wszystkich wokół. Gdy z naszych ust wychodzą słowa: nie mogę, to nie dla mnie, muszę, tak ma być, to jest chore, tylko to powinno istnieć, jesteś głupi, chory, nic nie wiesz, to są właśnie te miejsca, w których dobrze jest zwolnić i zacząć dokładnie obserwować. Sprawdzić, czy jeśli w tej jednej sprawie przyznalibyśmy rację idei odmiennej o 180 stopni, czy nie wyjęlibyśmy tym samym z naszej głowy małego kamyczka, który podtrzymywał wielką lawinę. Która to wymusiłaby konieczność procesu, zmiany, przekształceń. Odwagi rozkoszowania się nowym, nieznanym, niepewnym.

Podstawą dla tych uzdrawiających praktyk jest obecność. Wspólna obecność, osadzenie w ciele, zjednoczenie z nim, danie mu przestrzeni by mogło mówić. By mogło opowiedzieć o wszystkim, co kiedykolwiek je zabolało, ograniczało, odbierało ruch, radość, wibracje. Konieczne jest pozostawienie przeszłości, przyszłości, lęków, niepokoi, radości i OCZEKIWAŃ za drzwiami. Wszystko to, co przychodzi z głowy musi na chwilę ucichnąć. Nasza uwaga zwrócona jest na ciało na to, czego doświadczamy na skórze i pod skórą. Na najdrobniejsze przemiany: wibracje, pulsacje, zmiany temperatury, swędzenie, ból, dotyk. Pokieruj uwagę zwłaszcza w miejsca, w których jestem z Tobą dotykiem. I wreszcie pozwól sobie na odczuwanie tych wszystkich doznań na ich obecność, na bycie z nimi. Odpuścić sobie przymus reakcji, działania, zmieniania niewygodnej sytuacji czy kurczowych starań by te wygodne na pewno zostały. Nie ma innej drogi, by te nieprzeżyte emocje, jakie wciąż dźwigamy mogły nas opuścić jak tylko pozwolić sobie na ich doświadczenie. Dlatego sesje tego typu często przypominają filmowe egzorcyzmy. Wypędzanie złych duchów czy demonów. Jest krzyk tak głośny, o który nigdy byśmy się nie posądzali, jest rozpaczliwy płacz, mimowolne drgania naszych mięśni i szaleńcze ruchy naszych kończyn, a potem gromki śmiech wprost z naszego brzucha i to uczucie, że wyszło, odeszło. Że odszedł jakiś ból z ciała a z nim jakiś utarty schemat myślowy, często o tym, że na coś nie zasługujemy, że czegoś nie możemy, nie powinniśmy, że coś nie może być naszym udziałem. I czujemy się szczęśliwi i lżejsi.

Ważne jest, by po sesji pozostać w ciągłej uważności. Zdając sobie sprawę, że wejdziemy na powrót w życie, które zbudowaliśmy w obciążeniu tej traumy. Czasem nasze odczucie miłości jest tak duże, że zewnętrzna rzeczywistość dopasowuje się do naszych zmian bez naszego specjalnego starania, czasem wystarczy dać jej wolną rękę, powiedzieć „Tak, jestem gotowy na wszystko, co mi przyniesiesz. Na wszystko, co chcesz mi dać”. Czasem jednak to my będziemy musieli stać się sprawcami zmian naszego zewnętrznego otoczenia. Czasami będziemy potrzebowali doświadczenia decyzyjności i sprawczości w tym obszarze. Dobrze jest wtedy podążać za swoją intuicją i nasłuchiwać głosu ciała, bo ono dobrze wie co jest dla nas dobre. Kiedy tak naprawdę czujemy się szczęśliwi i zdrowi.

Tego typu sesja to przede wszystkim Twoja praca, ja pokazuję tylko drogę, ale to ty musisz ją przejść. To ty musisz wyoddychać, wykrzyczeć, wypłakać, przeżyć, doświadczyć te wszystkie trzymane tak głęboko emocje. Przez tydzień po sesji dobrze jest być dla Siebie delikatnym, pić dużo wody, więcej odpoczywać. Nie wszystkie zmiany dzieją się podczas sesji, niektóre potrzebują czasu. Nadewszystko ciało potrzebuje czasu, by poskładać się na nowo z tych już innych elementów. Mogą wystąpić stany osłabienia, przeziębienia, chwilowo nawrócić stare bóle czy niedomagania. To nic złego potrzeba nam wówczas delikatności, czułości i wypoczynku.

W ramach technik tantrycznych uwalniamy plecy, miednicę, pachwiny, strefę analną zwaną inaczej rozetą, zewnętrzny i wewnętrzny obszar waginy, czyli Yoni, penisa i jąder, czyli fallusa, Lingama czy Vajra.

Jeśli tylko jesteś gotowa, jesteś gotowy porzucić wszystko co znasz, poznać swoją prawdę i żyć, będą to dla Ciebie jedne z piękniejszych podróży.

Masaż Tantryczny

Sesje Uzdrawiające

FAQ

Ja przytulę, ty przytulisz, on/ona/ono przytuli, my przytulimy, wy przytulicie, oni/one przytulą.

przytulanie gdańsk

„By przeżyć, potrzebujemy czterech uścisków dziennie.
By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie.
By się rozwijać, potrzeba dwunastu uścisków dziennie.”
Virginia Satir

Czasem potrzeba dotyku jest prostsza, bardziej naturalna, pierwotna. Czasem nie trzeba nam specjalistycznych technik i profesjonalnych masaży, wystarcza ciepło, dotyk, uścisk.
Sesję przytulania rozpoczynamy od parzenia herbaty i idziemy do łóżka. Dalej może być to zwykły uścisk, głaskanie, drapanie, trzymanie za ręce, czochranie za włosy, możemy rozmawiać, śmiać się, milczeć albo spać. Możemy ten uścisk przepleść z masażem obolałego karku, zmęczonych stóp czy napiętej twarzy to jest czas i miejsce na wszystko, czego twoje ciało potrzebuje, by opadło, by zaufało, by odpuściło wszelkie napięcia.

Są jednak zasady. Dotyk, którym się obdarowujemy jest troskliwy, ciepły, przyjacielski dokładnie taki, w którym obcujemy z dzieckiem. Jest to przytulanie platoniczne, całkowicie pozbawione erotycznych konotowań. Cały czas pozostajemy w ubraniach, nie dotykamy swoich części intymnych, przestrzegamy swoistych potrzeb i zasad, jakie ustaliliśmy na samym początku. Dbamy o swój wzajemny komfort i poczucie bezpieczeństwa.

Czy przytulanie może być terapią?

Tak. Potwierdza to neurolog doktor Shekar Raman na łamach Huffington Post: „Obejmowanie, poklepanie po plecach, a nawet zwykły uścisk dłoni powodują pobudzenie ośrodka nagrody w centralnym układzie nerwowym, dzięki czemu człowiek zaczyna odczuwać radość. I bez znaczenia jest tu fakt, jak bliskie relacje wiążą Cię z drugą osobą.”

Jak to możliwe, że dotyk czyni cuda?

Język dotyku jest skomplikowany, ale to zarazem pierwszy język, jaki opanowujemy. To nasze pierwsze narzędzie kontaktu ze światem, zmysł ten wykształca się bardzo wcześnie, już około ósmego tygodnia życia płodu. Dotyk jest kluczowym narzędziem poznawania świata przez noworodki, które jeszcze niezbyt dobrze widzą i słyszą. Dziecko głaskane i przytulane uspokaja się, a mając poczucie bezpieczeństwa, otwiera się na świat. Warto dodać, że to najrozleglejszy z naszych zmysłów, jego narząd, czyli skóra, ma u dorosłego około dwóch metrów kwadratowych powierzchni i waży kilka kilogramów, niemal 15 proc. masy ciała.

Oksytocyna sprawia, że czujemy się szczęśliwi i bezpieczni. Jej wydzielanie hamuje nasz układ współczulny, który uaktywnia się w razie niebezpieczeństwa. W takiej sytuacji uciekamy lub walczymy, ale gdy już pokonamy wroga, przychodzi moment uspokojenia – właśnie oksytocyną. Ten mechanizm jest tak niezbędny i silny, że działa nie tylko, gdy przytulamy osobę bliską, ale także zupełnie obcą, a nawet zwierzę lub maskotkę. Bez tego mechanizmu nasze ciało byłoby w ciągłym stresie, który może prowadzić do śmierci. W jednym z eksperymentów szczury wkładano do klatki, której podłoga cały czas traktowała zwierzęta impulsem elektrycznym. Dawka była niewielka, ale ciągły stres, jakiemu poddawano zwierzęta, sprawiał, że po pewnym czasie poddawały się i umierały.

Oksytocyna nie tylko obniża poziom kortyzolu czy ciśnienia krwi. Działa też rozluźniająco, przeciwbólowo i zapobiega rozwojowi chorób serca oraz układu krwionośnego. Dotykanie czy masaż jest metodą terapii stosowaną w takich schorzeniach jak migreny. Ten lek stosujemy odruchowo: np. gdy dręczy nas ból głowy, przyciskamy ręce do czoła. Chorym z nadciśnieniem wystarczyło codziennie przez kwadrans lekko uciskać plecy i kark, by po trzech tygodniach ciśnienie spadło do poziomu umożliwiającego zmniejszenie dawki leków – wykazały badania przeprowadzone na Uniwersytecie Południowej Florydy w Tampa. O jedną trzecią udało się z kolei ograniczyć dawkę leków przeciwbólowych u chorych cierpiących na migreny i fibromialgię, gdy do terapii włączano dwa seanse masażu w tygodniu. Naukowcy z Wydziału Psychiatrii i Nauk Behawioralnych Cedars-Sinai w Los Angeles wykazali z kolei, że uciskanie pobudza też organizm do produkcji białych krwinek, a zwłaszcza limfocytów T i B, które pomagają zwalczać wirusy i bakterie. W grupie, która była przez 45 minut masowana, nie tylko wzrastał we krwi poziom białych krwinek, ale też spadał poziom tzw. cytokin zapalnych, czyli białek, które wywołują choroby autoimmunologiczne, m.in. toczeń.

Oksytocyna zmniejsza również apetyt oraz ochotę na alkohol i narkotyki, w szczególności u osób uzależnionych. Okazuje się, że ten hormon jest skuteczny w walce z uzależnieniami nawet od słodyczy, jak również ma pozytywny wpływ na gojenie się ran i urazów.

Co jeszcze daje przytulanie?

1. Dotyk i przytulanie budują zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, co pomaga w szczerej i otwartej komunikacji.
2. Przytulanie natychmiast podnosi poziom oksytocyny, co łagodzi uczucie złości i samotności.
3. Dłuższe przytulanie zwiększa poziom serotoniny, poprawiając nastrój i wywołując uczucie szczęścia.
4. Przytulanie pomaga budować samoocenę. Od czasu narodzin dotyk bliskich powiadamia nas o tym, że jesteśmy kochani, a asocjacja dotyku z poczuciem wartości przenosi się na dorosłe życie. Przytulanie przez rodziców pozwala nam zatem odnaleźć miłość do własnej osoby.
5. Przytulanie przyczynia się do równowagi w układzie nerwowym.
6. Przytulanie rozluźnia mięśnie. Dzięki dotykowi napięcie w ciele ustępuje, a wręcz może łagodzić różne rodzaje bólu poprzez zwiększenie krążenia w tkance miękkiej.
7. Wymiana energii przy przytulaniu to inwestycja w relację. Dzięki dotykowi zwiększa się empatia i zrozumienie.

Przytulanie to nie tylko prosty gest okazujący uczucia – może nawet łagodzić strach przed śmiertelnością i ryzyko chorób serca. Dlatego też nie czekaj, tylko przytul kogoś – bez względu na to, czy to przyjaciel, krewny, czy nieznajoma osoba.

HINDUSKA SZTUKA RÓWNOWAGI OBIETNICĄ ZDROWIA I SZCZĘŚCIA

masaż gdańsk

Abhyanga – Ajurwedyjski masaż całego ciała z doborem odpowiednich olei dla danej konstytucji psycho-fizycznej. Poprzez nakładanie i wcieranie medykalizowanych olei zabieg ma na celu profilaktyczne równoważenie elementów ciała, aby pozostać zdrowym oraz terapeutyczne działanie dla osób cierpiących na różne dolegliwości szczególnie spowodowanymi nierównowagą doszy vata. Abhyanga ,jako nakładanie oleju, którego możemy dokonywać samodzielnie, zaleca się stosować codziennie, aby odwrócić procesy starzenia, zmęczenia, oraz nierównowagę doszy vata, zapewniając jasne widzenie, długi życie, odżywienie ciała, dobry sen i zdrowy wygląd.
„Abhy” w sanskrycie znaczy: do, w kierunku, a „ang” jest związany z pojęciem ruchu, tak więc Abhyanga oznacza wprowadzenie energii do organizmu i wyprowadzenie z ciała toksyn poprzez przemieszczanie ich do systemów wydalniczych.

Shiro Abhyanga– olejowy masaż głowy, obejmujący również masaż obręczy barkowej i karku, wykonywany w pozycji siedzącej. Pomaga przy bólach głowy, łysieniu, osłabieniu cebulek włosów, przedwczesnym siewieniu. Oprócz tego, że pozostawia włosy lśniące i silne, poprawia również wygląd skóry twarzy i zapewnia dobre samopoczucie, zrównoważenia i dobrego snu.

Mukha Abhyanga– podstawowy masaż twarzy połączony z akupresurą punktów marma, obejmuje najbardziej unerwiona część ciała, pozwalając na szybką ulgę, regenerację i relaks. Taki masaż stymuluje siły witalne, poprawia koncentrację, przynosi głębokie odprężenie fizyczne i harmonię emocjonalną. Pomaga usuwać objawy stresu, niewłaściwej diety, negatywnych emocji i upływu czasu. Masaż stymuluje pracę układu limfatycznego, poprawiając wygląd, odżywienie i koloryt skóry. Masaż działa ogólnie antystresowo.

Właściwości masażu abhyanga:

  • Działa wyciszająco i regenerująco.
  • Poprawia wygląd skóry, głęboko ją odżywia.
  • Modeluje sylwetkę.
  • Poprawia funkcjonowanie całego organizmu.
  • Przyspiesza produkcję hormonów w skórze.
  • Zwiększa ruchomość stawów.
  • Przyspiesza przemianę materii w komórkach skóry.
  • Zwiększa siły witalne.
  • Wzmacnia system immunologiczny, czyniąc organizm bardziej odpornym na różnego rodzaju choroby.
  • Wzmacnia system nerwowy.

Wskazania do masażu Abhyanga:

  • niskie ciśnienie
  • stany przewlekłego zmęczenia
  • bezsenność
  • problemy ze wzrokiem
  • stany napięcia i niepokoju
  • nadpobudliwość
  • migreny
  • bóle kręgosłupa i stawów
  • szara, zmęczona cera

TEST NA DOSZE

PRAKRITI oznacza początkową, pierwotną substancję stworzenia. Naturę.

VIKRUTI obecny stan dysharmonii

DOSZA VATA

Osoby o dominującej doszy vata są aktywne, pełne energii, mają szybką przemianę materii, przez co są zazwyczaj szczupłe, o delikatnej budowie, suchej skórze i włosach, najczęściej o ciemnej karnacji i widocznych na ciele żyłach. Nie lubią zimna, szybko ich organizmy ulegają wychłodzeniu, marzną im stopy i ręce. Vata charakteryzuje osoby energiczne, bystre, zdolne i mające bogatą wyobraźnię, prowadzące nieregularny tryb życia, pobudliwe, chętne do zabawy, szybko chodzą i mówią. Łatwo się uczą, ale szybko zapominają, myślą chaotycznie, działają impulsywnie, cechuje ich zmienność nastroju i apetytu. Vata to suchość, ruch i zimno.

Osoby o tym typie psychofizycznym cierpią zazwyczaj na wysokie ciśnienie, bóle głowy, suchy kaszel, bóle garda, ucha, niepokój, arytmię serca, skurcze mięśni, bóle w krzyżu, zaparcia, wzdęcia, nerwice żołądka. W większości są to zaburzenia neurologiczne. Na brak równowagi Vaty wskazują takie zachowania jak uczucie ciągłego zmartwienia, zmęczenia, niemożności zrelaksowania się, trudności w zasypianiu, przesuszona, zwiotczała skóra, rozdwojone końcówki włosów, nieregularna dieta, wzdęcia, problemy z zapamiętywaniem, koncentracją.

Najważniejszym dla vaty jest uregulowanie swojego trybu życia, wprowadzenie rutynowych zachowań jak godziny spożywania posiłków, czas na sen i relaks. Najbardziej sytym posiłkiem powinien być lunch, natomiast śniadanie i obiad lżejsze. Ważna jest ochrona przed zimnem, nie narażanie organizmu na wychłodzenie, także regularne usuwanie amy i zapobieganie jej powstawaniu np. dzięki stosowaniu indyjskiego specyfiku, triphali, który reguluje system trawienny i wspomaga wydalanie toksyn. W odzyskiwaniu równowagi pomaga również 20 minutowy codzienny spacer oraz masaż przed prysznicem lub kąpielą. Nie należy także zapominać o regularnym kładzeniu się spać.

W diecie należy uwzględnić produkty wodniste, by zredukować cechę vaty jaką jest suchość oraz spożywać cieple lub gorące potrawy, by ogrzać zimną naturę vaty.

Nie wolno pozbywać się tłuszczu- przy gotowaniu używać oliwy z oliwek, prawdziwego masła, unikać suchych przekąsek, zminimalizować ilość surowego jedzenia.

Jeść więcej słodkiego, słonego i kwaśnego, mniej gorzkiego, cierpkiego i ostrego.

Odpowiednie warzywa dla Vaty to: marchewki, szparagi, buraki, oliwki, rzodkiewki, pory, dynie, słodkie ziemniaki, szpinak, cukinia. Natomiast wymaga się ograniczenia mrożonych warzyw, także groszku, brukselki, brokułów, kalafiora, kapusty, ogórka, kukurydzy, selera, salaty, grzybów i ziemniaków. Dla vaty wskazane jest spożywanie w większej ilości bananów, brzoskwiń, czereśni, świeżych fig, nektarynek, cytrusów, mango, papai, winogron, jagód, ananasów, śliwek, awokado. Ograniczyć można suszone owoce, jabłka, gruszki, melony, borówki, granaty.

Zbawiennie na vatę wpłyną produkty owsiane, pszeniczne, ryż Basmati, makarony. Wręcz przeciwnie żyto, gryka, jęczmień, dmuchany ryż, proso.

Zimne napoje nie pomogą w odzyskiwaniu równowagi, podobnie jak kawa, herbata i alkohol. Dobrym wyborem będą natomiast soki warzywne i owocowe bez lodu, cieple napoje jak herbata, ale ziołowa czy podgrzane mleko. Kurkuma, kminek, suszony ryż, czarny pieprz, bazylia, cynamon, kolendra, czosnek to przyprawy stworzone dla rozstrojonej vaty, przeciwnie pietruszka i kozieradka.

http://www.dharma.org.pl

CIEPŁO DOTYKU STAREJ TAJSKIEJ ZIELARKI

masaż gdańsk

Masaż gorącymi stemplami ziołowymi wywodzi się z Tajlandii, gdzie od wieków zioła znane są jako podstawa medycyny.  Zgodnie z tradycją, zabieg ten wykonywany jest przy użyciu specjalnie przygotowanych, jednorazowych, bawełnianych sakiewek (stempli), wypełnionych aromatycznymi ziołami, owocami i przyprawami o właściwościach leczniczych. Masaż wykonuje się na tradycyjnym łóżku do masażu. Bezpośrednio przed rozpoczęciem masażu, stemple zanurza się w gorącym oleju i podgrzewa do temperatury, która pozwala uwolnić z ziół olejki eteryczne, a następnie masuje się nimi ciało. Masaż stemplami polega na szybkich, punktowych dotknięciach, z których każde zakończone jest lekkim dociśnięciem stempla. W miarę utraty ciepła przez stemple, masaż staje się coraz bardziej intensywny, a substancje czynne z roślin bez trudu przenikają w głąb ciała pacjenta.
Zioła, stanowiące wypełnienie stempli, dobierane są indywidualnie, z uwzględnieniem dolegliwości i oczekiwań pacjenta. Tradycyjnie, do masażu stemplami ziołowymi używa się kurkumy, trawy cytrynowej, skórki kaffiru oraz kamfory. Obecnie wykorzystuje się również cynamon, imbir, kawę, goździki, guaranę, sole morskie, liście eukaliptusa i algi, których pobudzające i lipolityczne właściwości znajdują zastosowanie w terapiach antycellulitowych oraz wspomagających odchudzanie. Unoszący się w czasie zabiegu intensywny aromat ziół ma również duże znaczenie terapeutyczne.

Działanie gorących stempli
Masaż gorącymi stemplami ziołowymi ma zbawienny wpływ na cały organizm: uśmierza bóle, łagodzi napięcia mięśniowe, stymuluje do regeneracji i odnowy komórkowej, działa przeciwzapalnie i rozgrzewająco, poprawia krążenie krwi i limfy oraz przyspiesza proces oczyszczania się organizmu. Oprócz tego, ma on również silne właściwości odprężające, działa kojąco i wyciszająco na układ nerwowy.
Masaż stemplami ziołowymi może być także stosowany w celach kosmetycznych: odpowiednio ujędrnia, nawilża i natłuszcza skórę, poprawia jej kondycję i koloryt, ma właściwości zmiękczające, wygładzające i oczyszczające. Połączenie ciepła i ziół ma również zbawienny wpływ na kondycję psychiczną, uśmierza długotrwały stres, niepokój, lęki. Pomaga w stanach depresyjnych i przemęczeniu.

 

MAM BYĆ MIŁA, CZY SKUTECZNA ? CZYLI O CHIŃSKIEJ FACHURZE

masaż gdańsk

Bańka chińska – jest odmianą bańki próżniowej (zimnej), która wysysa powietrze pod ciśnieniem. Technika masażu bańką chińską została zaczerpnięta z medycyny ludowej, w której bańki wykorzystywało się w celu leczenia grypy czy przeziębień. Masaż bańką wykonuje się w celu likwidacji bólów kręgosłupa, dolegliwości mięśniowych, cellulitu czy zmniejszenia widoczności rozstępów.

Zastosowanie bańki chińskiej w lecznictwie
Bańki chińskie wykorzystywane są m.in. w celu masażu leczniczo-relaksacyjnego. Bańki zmniejszają napięcie mięśniowe, które powoduje np. bóle kręgosłupa, a także uciskanie splotów nerwowych i stopniowe powstawanie dolegliwości całego ciała.

  • bóle kręgosłupa
  • dolegliwości mięśniowe
  • problemy ze stawami
  • bóle różnego pochodzenia (w tym migrenowe i nerwobóle)
  • dolegliwości płucne
  • problemy z ukrwieniem

Zastosowanie bańki chińskiej w kosmetologii

  • usuwanie cellulitu
  • redukcja tłuszczu z brzucha
  • zmniejszenie widoczności rozstępów
  • wymodelowanie sylwetki

Zabieg rozpoczynamy od natłuszczenia skóry oliwką, która ułatwia przesuwanie bańki. W klasycznym zestawie znajdują się 4 bańki różnej wielkości. Będą one użyte w zależności od tego, jaka część ciała będzie poddawana zabiegowi. Bańka aplikowana jest na skórze po wcześniejszym wyciśnięciu z niej powietrza. Podciśnienie, które wytwarza się w ten sposób w bańce, powoduje zassanie fałdu skóry i tkanek leżących pod nią do wnętrza bańki. Następnie masażysta wykonuje na przemian długie pociągnięcia bańką po skórze i ruchy okrężne w kierunku węzłów chłonnych. Działanie próżni powoduje pobudzenie krążenia krwi, szybsze usuwanie toksyn z organizmu, a także rozluźnienie mięśni i uelastycznienie skóry. Częstą reakcją skóry na zabieg jest zaczerwienienie, zasinienie to naturalny stan rzeczy, z czasem będzie ono coraz słabsze, aż do całkowitego ustąpienia reaktywności w przypadku zdrowej i elastycznej tkanki.  Powstałe po masażu wybroczyny wchłaniają się zwykle w ciągu kilku dni i nie stanowią przeciwwskazania do wykonywania kolejnych zabiegów.

TAJSKA PODRÓŻ W GŁĄB SWEGO SERCA

masaż gdańsk

Korzenie tajskiego masażu tkwią głęboko w starożytnych Indiach i wywodzą się ze wspólnej historycznej lini wraz z jogą i ajurwedą, a sięgającą wstecz do początków wedyjskiej filozofii jakieś pięć tysięcy lat temu. Wówczas to zostały objawione główne zasady systemu wedyjskiego przez świętych starożytnych Indii. Dzięki nim zostały stworzone podwaliny teorii stworzenia znane jako filozofia samkhja, która stała się fundamentem technik tamtejszej pracy z ciałem i umysłem.

W trzecim wieku p.n.e., pod panowaniem cesarza Aszoki, joga i ajurweda przeżywała swój rozkwit. Był to legendarny hinduski wojownik, który odrzucił przemoc dla nauk Buddy i otworzył drogę rozpowszechnienia się buddyzmu na przestrzenie południowo-wschodniej Azji. Kiedy mnisi buddyjscy migrowali propagując nauki Buddy, nieśli ze sobą również wiedzę i praktyki jogi i medycyny ajurwedyjskiej. Wkrótce joga i ajurweda stała się podstawą praktyk leczniczych na Sri Lance, Tajlandii, Birmie.

Wciągu wieków ajurweda zasymilowała się z kulturą tajską, rozwijając się w znamienną medycynę ludową. Tradycyjny masaż tajski jest często wykorzystywany w połączeniu z ajurwedyjskimi ziołowymi łaźniami parowymi, gorącymi okładami i ziołowymi specyfikami. Wielu praktyków tradycyjnej medycyny tajskiej może obecnie nie nawiązywać swoich praktyk do ajurwedy, lecz związek jest oczywisty w praktyce i nomenklaturze.

Tradycyjny masaż tajski to holistyczna terapia obejmująca zarówno ciało fizyczne, energetyczne oraz psychiczne i emocjonalne. Jest oparty na idei pięciu ciał, którą znajdujemy w filozofii jogi. Ten wyjątkowy styl wywodzi się z tradycji buddyjskiej i opiera się na głównym przesłaniu – miłości i współczuciu. Stanowi jedną z czterech gałęzi tradycyjnej medycyny tajskiej, przynoszącej najskuteczniejsze rezultaty. Jest niezwykłą syntezą wielu technik – nacisku, refleksologii, pracy z liniami energetycznymi, oddechem, tamowania krwi, rozciągania. Aby wykorzystać efekty tych zabiegów – masażysta używa o wiele więcej części ciała w trakcie zabiegu niż inne terapie. Podczas sesji idą w ruch dłonie, kciuki, stopy, łokcie, przedramiona i kolana. Masowana osoba jest prowadzona przez różnorodną sesję pozycji w ustawieniach – na plecach, na boku, na brzuchu i siedząc. Zabiegi przeprowadzane są na macie, rozłożonej bezpośrednio na podłodze. Masaż ten jest tak odmiennym stylem, że czasami określa się go nie mianem masażu lecz „jogą dla leniwych” prowadzonej przez terapeutę przy biernym, zrelaksowanym stanie masowanego.

„Om Na Mo Jvako Maraphat-jo Poo-cha-ya”
„O doktorze Jiwaka Karphat, szanujemy i czcimy cię”

Za twórcę tej formy sztuki uważa się legendarnego lekarza z północnych Indii znanego jako Jivaka Kumar Bhaccha, współczesnego i leczącego Buddę Sakjamuniego oraz jego sangę, a także króla Magadha Bimbisary sprzed 2,500 lat. Choć nigdy nie wybrał się do Tajlandii, jego nauki legły u podstaw tradycji tajskiego masażu, podczas rozpowszechnianiu się tam buddyjskiej kultury indyjskiej. W wielu świątyniach Tajlandii poświęca się mu główne miejsce na ołtarzach i kapliczkach jako głównej i szanowanej postaci w tajskiej medycynie i tradycyjnych praktykach masażu. Do dziś tajscy terapeuci często rozpoczynają dzień pieśnią modlitewną ku czci Jivaki, aby otrzymać błogosławieństwo od jego uzdrawiającego ducha.

Tak jak inne azjatyckie techniki masażu jak shiatsu i refleksologia  – ta ajurwedyjska praca z ciałem jest formą terapii opartej na teorii przepływu energii wzdłuż lini energetycznych rozmieszczonych w ciele. Jest to fundamentalna teoria tego masażu, koncentrująca się bardziej na pracy z energią niż z ciałem fizycznym. Aby przywrócić w pełni równowagę w pięciu ciałach wykorzystuje się masaż całego ciała, traktując ciało fizyczne jako narzędzie do dotarcia do innych ciał. Terapeuta nie koncentruje się na strukturach anatomicznych czy zasadach fizjologii, a raczej na sieci kanałów energetycznych rozmieszczonych wzdłuż ciała. Nawet pozycje jogiczne stosuje się przede wszystkim ze względu na ich energetyczną efektywność, dodając ich przemożny potencjał rozwoju elastyczności i siły. Choć celem masażu jest ciało energetyczne, to przez pracę z praną dociera się do ciał podświadomości i pamięci, ułatwiając uwolnienie emocji. Uważa się, że perfekcyjne zrównoważenie energii może być osiągnięte przez rozciągnięcie kanałów energetycznych i mocny ale łagodny nacisk. Dzięki temu masaż tajski może być uważany za prawdziwie holistyczną terapię, która równoważy dysharmonie w każdym z ciał.

Tajski masaż poprawia krążenie, elastyczność, napięcie mięśniowe. Ta synteza akupresury i rozciągania jest szczególnie korzystna dla tych ze zesztywniałym karkiem, plecami, czy całym ciałem, obolałych, przemęczonych od nadmiaru pracy czy ćwiczeń fizycznych, lub cierpiących na artretyzm czy inne zaburzenia ograniczające zakres ruchów w stawach. Przez działanie na układ limfatyczny , przez pracę z głęboką tkanką i rozciąganiem można również odtruć ciało, podnosząc system odpornościowy i zapobiegać chorobom czy uszkodzeniom ciała, wspierając elastyczność i giętkość stawów i więzadeł. Jest doskonałym uzupełnieniem ćwiczeń fizycznych. Przynosi większą świadomość ciała, jest to intensywna i głęboka praca, szczególnie nastawiona na otwarcie ciała i stawów, co wiąże się z pracą z napięciami i tłumionymi emocjami.

http://www.dharma.org.pl